Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Styczeń 2018
N P W Ś C P S
« Gru    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  
  • Pytanie, które za mną wędruje w ostatnich dniach i mnie niepokoi to pytanie o to, jak rozpoznawać Zmartwychwstałego, jak z Nim przeżywać ten okres paschalny. To jest pytanie o Oblicze Pana, który przychodzi. Pewnym światłem w poszukiwaniu odpowiedzi są dla mnie słowa Ewangelii, w której Jan relacjonuje spotkania Jezusa z Jego uczniami. Kiedy Pan stanął pośród nich:

    rzekł do nich: Pokój wam!A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. (J 20,20)

    Jezus stając pośród swoich uczniów nie pokazuje chwalebnego oblicza, jak na górze Tabor, nie powala uczniów na ziemie nadludzką mocą.Wręcz przeciwnie, pierwszą rzeczą na którą wskazuje nie jest moc i blask zmartwychwstania, ale rany przypominające Krzyż. To właśnie te rany pozwoliły uczniom rozpoznać Pana i uradować się Jego obecnością.

    Wskazując miejsca własnej Męki, Zmartwychwstały idzie wbrew logice tego świata, a może nawet wbrew logice wielu chrześcijan. Wielu jest bowiem takich, którzy od Wielkiej Nocy przestają mówić Krzyżu, Męce, Śmierci Pana. Tak jakby jedyną rzeczywistością była radość, święto, beztroska. Tymczasem Jezus, czyniąc swoim znakiem rozpoznawczym własne rany, które opowiadają Jego śmierć wprowadza nas na wiele głębszy poziom rozumienia Jego misji i Jego osoby.

    Chrystus zbawił świat nie poprzez objawienie nadprzyrodzonych boskich mocy, ale poprzez przyjęcie Krzyża i zgodę na to, aby być zranionym. Uciekać przed krzyżem, cierpieniem, bronić się przed nim jest tym wykorzystując wszelkie możliwe środki i energie, to rzecz ludzka. Ale boską rzeczą jest zgoda na bycie zranionym, poniżonym, odrzuconym nie szukając odwetu, ale przebaczając. Dlatego znakami rozpoznawczymi Boga nie jest to co po ludzku wydaje się mocne, ale to, co wydaje się słabe.

    Kto szuka Zbawiciela mocnego, bez ran, obiecującego proste życie bez krzyża czy z jego pominięciem, rozczaruje się nie znajdując takiego. Prawdziwy Jezus to ten, który daje się rozpoznać po ranach, a radość i pokój, które przynosi swoje źródło mają nie w tym, że krzyż nie istnieje. Czerpią one swą moc z nadziei, że nawet rany, które fundują nam często także najbliżsi nie są w stanie zniszczyć życia, którego źródłem jest sam Bóg. On był umarły, a teraz żyje. Kto z Nim przeżywa własną słabość i  własne rany, z Nim również będzie dzielił boskie życie.

    Posted by ks. Sławek @ 13:15

Comments are closed.