Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Czerwiec 2018
N P W Ś C P S
« Maj    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
  • Tydzień temu pisałem o czasie, który dla chrześcijanina staje się czasem zbawienia. Historia życia staje się historią zbawienia, przestrzenią, w której człowiek może dostrzegać działającego i prowadzącego go Boga. Im głębiej człowiek wchodzi w więź z Bogiem, tym wyraźniej zaczyna doświadczać, że czas dany od Boga ma swój sens. Zarówno posiadanie czasu, jak i jego brak staje się słowem Bogiem skierowanym do człowieka.

    Dziś przywołując kilka prostych wydarzeń z codzienności, chciałbym zilustrować to, czym przeżywanie czasu, jako osobistej historii zbawienia. Przykładem może być choćby choroba. Sam pamiętam, że raz mając wiele rzeczy do zrobienia i napięty plan tygodnia, byłem przekonany, że nie mogę pozwolić sobie nawet na dzień odpoczynku. Tymczasem przydarzyła mi się grypa, która mnie całkowicie rozłożyła. Pierwsza myśl, która przyszła to ta, co teraz ze spotkaniami, co z zaplanowanymi lekcjami i kartkówkami itp… Nie wyobrażałem sobie choćby jednego luźniejszego dnia, tymczasem choroba położyła mnie na tydzień w łóżku. Po tygodniu okazało się, że nic się nie stało, że świat się toczy, a w dłuższej perspektywie ten tydzień nie miał żadnego znaczenia. W tej chorobie zobaczyłem, Pan Bóg dał mi zakosztować naszej ludzkiej kruchości i zamiast buntu i złości, że tracę tydzień, odczytałem Bożą lekcję pokory.

    Podobnie można odczytać każde wydarzenie: korek na drodze, zmęczenie, oczekiwanie na kogoś, kto się spóźnia czy nagły brak prądu kiedy człowiek próbuje popracować… Nieraz Pan Bóg „zabiera nam czas”, albo nie daje go wystarczająco, abyśmy przypomnieli sobie, że jesteśmy ludźmi, a nie Bogami, abyśmy się zgodzili na naszą ograniczoność w czasie i przestrzeni.

    Odkrywanie każdego dnia, jako historii zbawienia pozwala z jednej strony godzić się na te „trudne spotkania” z Bogiem, kiedy musimy godzić się na tą zależność od czasu, ale z drugiej strony otwiera też pozytywny horyzont życia.

    Skoro czas jest „miejscem” spotkania z Bogiem, które nadaje sens życiu, to wówczas każde wydarzenie staje się sensowne. Nie tylko to, co wymierne, efektywne, co daje zysk, ale także to co w mentalności świata wydaje się nieopłacalne, ma swoją wartość. W ten sposób odpoczynek, spotkanie ze znajomymi, „tracenie czasu” na wysłuchanie drugiego człowieka, na korespondencję; dzielenie z innymi ich radości ich smutku, a nawet sen… wszystko to staje się sensowne, bo jest wpisane w historię zbawienia.

    Bóg przez psalmistę mówi: daremne jest wasze wstawanie przed świtem i przesiadywanie do późna w nocy; chleb spożywacie zapracowany ciężko, a Pan i we śnie obdarza swoich umiłowanych. Dla Boga nie liczy się więc tylko efektywność, ale całe życie, które staje się dialogiem między Bogiem a człowiekiem. Całe życie, a nie tylko jego elementy są historią zbawienia. Odkrycie tego, dostrzeganie życia w takiej perspektywie i dialogowanie z Bogiem za pomocą wydarzeń, które spotykają człowieka to jest pewnego rodzaju mistycyzm.

    Nie polega on na oderwaniu od rzeczywistości, ale na zdolności prześwietlenia głębiej każdego wydarzenia, bez zatrzymywania się tylko powierzchownej interpretacji tego co nas spotyka. Mistycyzm chrześcijański to zdolność widzenia Boga i jego działania w codzienności, to zdolność dostrzegania głębszego sensu w tym, co po ludzku wydaje się szarą, nudną i ponurą nieraz codziennością. To odkrywanie, że szara historia i biegnący czas stają się historią zbawienia, która prowadzi ku pełni życia.

    Piszę ten wpis w drodze na rekolekcje. Po nich będę kontynuował temat czasu i życia człowieka, tymczasem polecam się waszej modlitwie.

    Posted by ks. Sławek @ 15:13

Comments are closed.