Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Maj 2018
N P W Ś C P S
« Kwi    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
  • Na wakacjach, które już należą do przeszłości, miałem okazję poprowadzić rekolekcje na temat wiary. Teraz, kiedy czas wrócić do pracy, pomyślałem, aby także na blogu przybliżyć te treści. Rekolekcje także mi dały pewne nowe zrozumienie i przeżycie tego czym jest wiara. Sprobuję się więc podzielić własną refleksją i własnym doświadczeniem, które przyniósł mi trwający jeszcze rok wiary.

    Wydaje mi się to ważne, aby na nowo odkryć sens wiary. My, ludzie rozumu zagubiliśmy jej prawdziwy sens. Zdefiniowaliśmy podstawowe pojęcia i ułożyliśmy właściwe regułki. Wszystko stało się tak oczywiste i jasne… że straciło całą swoją moc oddziaływania, zdolność fascynacji. Bez żadnych emocji recytujemy w każdą niedzielę: Wierzę w jednego Boga, tak jakbyto  było twierdzenie matematyczne, którego trzeba się wyuczyć, ale które ma niewiele wspólnego z życiem. 

    Tymczasem wystarczy przedrzeć się przez rutynowo powtarzane słowa, aby odkryć, że tutaj nie chodzi o twierdzenia i idee. Wyznanie wiary, które w każdą niedzielę nieraz ze znudzeniem recytujemy to opowieść o historii, która wydarzyła się i ciągle się dzieje aż osiągnie swoją pełnię. To historia o Ojcu, który stworzył świat, który na ten świat posłał swojego Syna. Ten z kolei został odrzucony i zabity, ale zmartwychwstał i żyje. Jako żyjący posyła swego Ducha, a kiedyś powróci, aby przemienić ten świat. Jest to więc historia o życiu, grzechu, cierpieniu i miłości potężniejszej niż śmierć.

    Przez kolejne tygodnie bedę chciał podzielić się tą historią. Będę próbował pomóc sobie i wam na nowo otworzyć oczy wiary, abyśmy mogli zobaczyć, że ta historia nie jest przeszłością, ale czymś co spełnia się w naszym życiu. Niedzielne wyznanie wiary to scenariusz naszego życia, który przypomina nam nie tylko skąd pochodzimy, ale także dokąd zmierzamy. To właśnie ta krótka opowieść sprawia, że nie jestesmy już włóczęgami na scenie świata nie mającymi własnej tożsamości i błąkającymi się bez celu. To wiara sprawia, że stajemy się pielgrzymami zmierzającymi ku pełni życia.

    Aby to odkryć, my zabiegani ludzie nowoczesności, potrzebujemy zatrzymać się i pozwolić by Boski Autor historii zbawienia na nowo opowiedział nam tą historię. Potrzebujemy usłyszeć ją sercem, aby się w nią zaangażować. To jedyny sposób, abyśmy byli nie tylko widzami, ale byśmy stawali się bardziej ludźmi wiary, biorącymi aktywny udział w tej niesamowitej historii. O to tak naprawdę chodzi w roku wiary…

    Posted by ks. Sławek @ 22:58

5 komentarzy to Podwoje wiary (1) – Opowieść o historii, która trwa

  • Każde skupienie które powinno nam towarzyszyć w czasie Eucharystii prowadzi do tego o czym Ksiądz mówi… Szczęść Boże Księże Sławku.

  • Dziękuję za te słowa .Od kilku dni chodzi za mną pytanie ; czy spotkałeś JEZUSA . Myślę ,że te rozważania mi w tym pomogą .Pozdrawiam!!!

  • Dobrze, że te pytania i refleksja się w nas pojawiają, Bogu dzięki:) Te krótkie katechezy, to jednak przecież tylko mały punkt zaczepny. Jezusa poznajemy nie przez to co czytamy, ale przez to, co przeżyawmy. Dlatego bogactwem by było „uzupełniać” wpisy waszymi doświadczeniami: doświadczeniem Ojca, który pisze historię, w następnym tygodniu doświadczeniem Syna itd… Odwagi w poszukiwaniach i w dzieleniu się!

  • Jestem człowiek na drodze nawrócenia. Właśnie przeżywam „nowe zrozumienie i przeżycie tego czym jest wiara”. Chętnie poczytam, chętnie też zadam kilka pytań , ale i być może podzielę się swoimi refleksjami. „My, ludzie rozumu zagubiliśmy jej prawdziwy sens. Zdefiniowaliśmy podstawowe pojęcia i ułożyliśmy właściwe regułki. „Wszystko stało się tak oczywiste i jasne… że straciło całą swoją moc oddziaływania, zdolność fascynacji. Bez żadnych emocji recytujemy w każdą niedzielę: Wierzę w jednego Boga, tak jakby to było twierdzenie matematyczne, którego trzeba się wyuczyć, ale które ma niewiele wspólnego z życiem.” To zdanie jest jakby odzwierciedleniem jednego z pretekstów, jakim posługiwałem się, by usprawiedliwić swoją religijną absencje. Tyle na początek by nie przynudzać.
    Z Wyrazami Szacunku
    Włodzimierz Louis Szydłowski