Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Grudzień 2018
N P W Ś C P S
« Lis    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  
  • Jezus w niedzielnej Ewangelii kontynuuje swoje nauczanie o modlitwie. Tydzień temu jako przykład postawił bezsilną wobec świata wdowę, tym razem w centrum stawia nie pobożnego faryzeusza, ale grzesznika, celnika. Właśnie podczas kiedy faryzeusz przechwalał się przed Bogiem

    celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. (Łk 18,13)

    Według ludzkich kryteriów to faryzeusz był człowiekiem, o którym można by się wyrazić pozytywnie. To on zasługiwał, żeby nazwać go przykładnym, wierzącym człowiekiem. I faktycznie, faryzeusz był wierzącym. Wierzy jednak nie Bogu, ale sobie. Dobrze oddaje to grecki zwrot użyty w oryginale pros auton, to znaczy modlił się „do siebie”. To on był w centrum swojej modlitwy, on z własną doskonałością. Ta modlitwa nie prowadziła go do jedności z Bogiem i ludźmi, ale do pogardy innymi.

    Celnik z kolei był tym człowiekiem, który nie miał się czym pochwalić, ani przed Bogiem, ani przed ludźmi. W społeczeństwie odrzucony, współpracownik okupanta. Nie był ani doskonały, ani nieskazitelny. Po ludzku – skreślony i bez nadziei. Ale właśnie ten, który stracił wszelkie argumenty, aby zasłużyć sobie na miłość Boga, odszedł wysłuchany.

    W ten sposób Jezus wskazuje na istotną cechę modlitwy – pokora. Więcej, nie tylko w modlitwie, ale i w życiu, Bóg szuka pokornych. On wywyższa tych, którzy nie szukają wielkości, którzy nie gonią za karierą, sukcesem, ale potrafią oddawać się w Jego ręce. Na to może zdobyć się tylko człowiek wierzący Bogu. Kto ufa sobie, w obliczu każdego zagrożenia będzie próbował brać sprawy w swoje ręce, tłumaczyć się, dawać różne argumenty, pokazywać słabszych i gorszych. Wszystko tylko po to, aby siebie ocalić.

    Bóg jednak zostawił nam Eucharystię. W niej każdorazowo staje się obecny Zmartwychwstały. W Nim – odrzuconym, poniżonym i przegranym, Bóg objawił swoje miłosierdzie i upodobanie do pokornych. Wskrzesił Go z martwych i dał Mu nowe życie. W ten sposób dla każdego chrześcijanina otwiera się droga nadziei, której źródło leży nie we własnej doskonałości, ale w Bogu. Trzeba jednak odwrócić swój wzrok od siebie i zwrócić się prawdziwie ku Niemu. Trzeba jak celnik czy Jezus na krzyżu oddać się z ufnością Temu, który jest Panem życia.

    Posted by ks. Sławek @ 17:26

Comments are closed.