Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Lipiec 2018
N P W Ś C P S
« Maj    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  
  • Kryzys, przy całym jego trudzie, jest szansą rozwoju. Nawet więcej, wydaje się koniecznym etapem na drodze rozwoju człowieka, także na drodze wiary. Dlatego również Jezus nie oszczędzał kryzysu swoim uczniom, nie wychowywał ich bezstresowo. Dziś zatrzymam się nad kryzysem Piotra, który stał się dla niego nowym poczatkiem. Wszystko miało miejsce podczas procesu Jezusa:

    A jakaś służąca, zobaczywszy go siedzącego przy ogniu, przyjrzała mu się uważnie i rzekła: „I ten był razem z Nim”. Lecz on zaprzeczył temu, mówiąc: „Nie znam Go, kobieto”. Po chwili zobaczył go ktoś inny i rzekł: „I ty jesteś jednym z nich”. Piotr odrzekł: „Człowieku, nie jestem”. Po upływie prawie godziny jeszcze ktoś inny począł zawzięcie twierdzić: „Na pewno i ten był razem z Nim; jest przecież Galilejczykiem”. Piotr zaś rzekł: „Człowieku, nie wiem, co mówisz”. I w tej chwili, gdy on jeszcze mówił, kogut zapiał. (Łk 22,56-69)

    Aby lepiej zrozumieć to wydarzenie, trzeba uświadomić sobie to co wywiązało się pomiędzy Jezusem a Piotrem podczas spędzonych wspólnie trzech lat. Sam Jezus powiedział, że juz nie nazywa swoich uczniów sługami, ale przyjaciółmi. Był z nimi, a oni z Nim. Piotr nieraz mówił o tym, że wszystko opuścił dla Jezusa, że nie zostawi Go, nawet gdyby inni się Go zaparli. On szczerze przywiązał się do Mistrza. Ale kiedy Jezus mówił o kryzysie o potrzebie zaparcia się siebie, aby pójść za Nim, Piotr zdawał się nie słyszeć tych słów. Chciał iść za Jezusem, nie zapierając się siebie. Niczego nie tracąc… Chciał iść drogą wiary nie przeżywając kryzysów…

    Jezus znając to serce Piotra wiedział, jak trudno jest człowiekowi zaprzeć się siebie, wejść w kryzys, przeżyć go. Dlatego zrobił coś niesamowitego. Najpierw zbudował gęboką więźć z uczniami, tak, aby podążali za Nim. Potem zaś sam wszedł w kryzys, aby ci którzy za Nim szli, mogli także przejść przez swój kryzys. Własnie o takim kryzysie Piotra mówi św. Łukasz

    W obliczu krzyża Jezusa, Jego skazania Piotr postanowił ocalić siebie. Nie chciała iść aż tak daleko za Panem, nie chciał zaprzeć się siebie, chciał odciąć się od Jezusa. W obliczu niebezpieczeństwa chciał powiedzieć: „Stop. Dalej już pójść za tobą nie mogę, jest zbyt niebezpiecznie”. Dlatego na słowa o znajomość Jezusa mówi: „Nie znam Go, kobieto”. Była to pierwsza próba ratunku siebie, ratunku przed wejściem w kryzys, próba wycowania. Kolejne odpowiedzi Piotra pokazują jednak co tak naprawdę w tym momencie się dokonało.

    Kiedy podszedł do Piotra inny człowiek i powiedział, że i on jest jednym z uczniiów Piotr odpowiedział: „Człowieku, nie jestem”. Nie jestem to już nie słowo zaparcia się Mistrza, to słowo zaparcia się siebie! Piotr kiedy zaparł się Jezusa, w tym samym momencie zaparł się siebie! Zaparł się przyjaźni Pana, zaparł się spędzonych wspólnie dni, cudów, które widział, miłości, ktorej doświadczał. Powiedzieć nie jestem to jakby powiewiedzieć nie istnieję. Piotr chcąc ocalić siebie, zapierając się Jezusa zaprł się siebie. Kiedy ze swojego serca wyrwał Pana mówiąć nie znam Go wydarł też kawałek własnego serca, dlatego powiedział nie jestem. Nie jestem już tym kim byłem, zaparłem się siebie…

    Trzecia odpowiedź Piotra pokazuje to co po tym podwojnym zaparciu stało się w jego sercu. Wobec trzeciego pytania Piotr mówi: „Człowieku, nie wiem, co mówisz”. Piotr zapierając się Jezusa, zaparł się siebie a w konsekwencji stracił całkowicie orientację. Już nic nie wiedział, nie wiedział co mówi trzeci oskarżyciel, zagubił się. Piotr nie chcąc wchodzić w kryzys, w krzyż wraz z Jezusem, przezył największy kryzys – zaparcia się Pana i zarazem zaparcia się siebie samego. W ten dramatyczny sposób dokonało się to, co musiało się dokonać: kto chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie.

    Ale w tym momencie, kiedy Piotr przezywał swój największy dramat, nie zsotał sam. Łukasz relacjonuje dalej: A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra. Wspomniał Piotr na słowo Pana, jak mu powiedział: „Dziś, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz”. Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał. (Łk 22,61-62). Wzrok Pana nie spotkał się ze wzrokiem Jezusa. Pan nie ocalił Piotra od kryzysu, nie oszczędził mu tego, co było dla niego konieczne. Ale kiedy Jezus godził się na kryzys Piotra, nieustannie był ze swoim uczniem w jego dramacie.

    Za tydzień spojrzymy na Piotra odnowionego, Piotra po kryzysie, Piotra dojrzalszego. Takie są obiwme owoce prawidziwe głęboko przeżytego kryzysu.

    Posted by ks. Sławek @ 13:27

Comments are closed.