Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Październik 2018
N P W Ś C P S
« Wrz    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  
  • Od kilku już niedziel ciągle powraca w Ewangelii temat światła i ciemności. Pierwsze Jezus był nazwany światłością przez Mateusza i proroka Izajasza, potem przez starca Symeona. Teraz, pomimo że temat światłości trwa, następuje jednak istotna zmiana. Już nie o Jezusie mówi się, że jest światłością, ale on sam zwraca się do swoich słuchaczy:

    Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze.Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. (Mt 5,14-15)

    Tymi słowami Jezus dokonuje pewnego przełomu, a zarazem objawia głęboką tożsamość każdego chrześcijanina: być światłością. Tej tożsamości nie można rozumieć jednak w oderwaniu od Jezusa. Jeśli Jezus nazywa swoich uczniów światłością, to jest to zawsze światłość na wzór Jezusa-Światłości świata (por J8,32). Światłość jaką jest Jezus posiada dwie ważne cechy. Po pierwsze świeci dla innych. Całe życie Jezusa było dla innych. Światło nie świeci dla siebie samego, ono spełnia posługę oświetlania. Drugą cechą Jezusa-Światłości jest jej moc. Jan Ewangelista zapisał, że ta Światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła (por.J 1,5). Nawet jeśli ciemność chciała pochłonąć Jezusa, kiedy zabito Go i ciemność ogarnęła całą ziemię, to jednak trzeciego dnia na nowo rozbłysło nad światem światło Zmartwychwstałego.

    Dopiero na tym tle możemy rozpoznać kim jest chrześcijanin. To człowiek zakorzeniony w światłości wiecznej Syna Bożego, światłości potężniejszej niż wszelki mrok tego świata. Ta więź z Chrystusem sprawia, że chrześcijanin w każdym doświadczeniu krzyża, który dotyka go w codzienności, objawia moc nadziei. Przeżywając w swoim życiu walkę z mrokami dnia powszedniego i zwyciężając mocą Chrystusa, której ciemności nie mogą ogarnąć, staje się znakiem dla tych, pośród których mieszka. W ten sposób zjednoczony z Panem przedłuża na ziemi Jego misję oświetlania tych, którzy żyją w mrokach beznadziei i bezsensu.

    Chrześcijanin jest nazwany przez Jezusa światłością, to jego tożsamość. W tym świadectwie dawanym nadziei pośród mroków; w tym byciu dla innych jest ukryta tajemnica przeżywania pełni powołania i życia. Jeśli wierzący, będący światłością próbuje wybrać wygodne ukrycie się pod korcem i życie dla siebie, wyrzeka się własnej tożsamości. Wówczas pozostaje tylko frustracja i niespełnienie, bo czemu może służyć zgaszona lampa?  Wpatrzeni w Chrystusa i wsłuchani w Jego słowo odkrywajmy kim naprawdę jesteśmy i żyjmy według tej prawdy. Dziś bowiem może bardziej niż kiedykolwiek świat potrzebuje świadków światłości, świadków nadziei nowego świata.

    Posted by ks. Sławek @ 20:50

2 komentarze to V Niedziela zwykła – Tożsamośc i misja

  • Po lekturze tego tekstu rodzi mi się pytanie: JAK być tym światłem??? To, że mam być światłem, to wiem… To, że potrzeba świadków światła, też wiem…
    Ale JAK być tym światłem, kiedy wokoło ludzie wolą ciemność? Kiedy bardziej im odpowiada wygodne życie, kasa, dobry samochód, układy, spotkania, uwielbienie przez innych,zamknięcie w świecie swoich adoracyjnych relacji???
    Rodzić się może jeszcze smutniejsze pytanie: PO CO być światłem, skoro nawet ci, którzy nim powinni być, straszą ciemnością? A czasem nawet ci, którzy uważają, że są światłem, tak oślepiają innych, że to światło zamiast przyciągać, odstrasza i zniechęca… „Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność!” (Mt 6,23).

    • Orędzie Jezusa nie jest zachętą, ale oznajmieniem. On nie mówi, że powinniśmy żyć jak światło, ale wprost deklaruje że chrześcijanin JEST światłem, to jego tożsamość.

      Na pytanie „po co być światłem?” odpowiedziałbym, bo wtedy jestem sobą. Jeśli próbuję być czymś innym niż światłem, jeśli próbuję przygasić nieco blask tego światła wygodnym życiem dla siebie, rozmijam się z tym, co najgłębsze we mnie.

      Odrzucenie przez ludzi ciemności jest wkalkulowane w bycie światłem. Jezus też został odrzucony, ale właśnie w mrokach odrzucenia i śmierci w pełni objawił że jest Światłem życia wiecznego. Takie przezywanie odrzucenia, porażek, ciemności jest jednak możliwe tylko w zjednoczeniu z Panem. Dlatego chrześcijanin nie jest światłem, które świeci samo z siebie: jest światłem i spełnia swoją funkcję na tyle na ile jest zjednoczony z Chrystusem: im bardziej zjednoczony, tym pełniej świeci.

      Każda próba bycia światłem w oderwaniu od Pana będzie tylko karykaturą tej tożsamości i misji. W obliczu mroków tego świata zgaśnie i na nic się nie przyda.