Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Październik 2018
N P W Ś C P S
« Wrz    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  
  • W ubiegłym tygodniu próbowaliśmy wejść z Mojżeszem w cały dramat jaki wydarzył się w jego życiu. On, który po ludzku miał wszystko, mieszkał na dworze faraona, nie cierpiał niedostatku, nie musiał ciężko pracować, w ciągu dwóch dni znalazł się całkowicie sam poza granicami kraju, na pustyni. Znienawidzony przez faraona, odrzucony przez swój lud przegrał wszystko. To co przeżył nie było tylko małym kryzysem w jego życiu, to był koniec. Mojżesz nie miał na kogo liczyć, nie miał do kogo wracać. Wszystko co było jego udziałem w Egipcie mogło pozostać już tylko wspomnieniem. To była wielka ciemność przegranego życia. Ale paradoksalnie, to właśnie wówczas, kiedy nie miał nic i nikogo, na pustyni…

    ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. Mojżesz widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego. Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: Podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala? Gdy zaś Pan ujrzał, że Mojżesz podchodził, żeby się przyjrzeć, zawołał Bóg do niego ze środka krzewu: Mojżeszu, Mojżeszu! On zaś odpowiedział: Oto jestem. Rzekł mu Bóg: Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą. Powiedział jeszcze Pan: Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Mojżesz zasłonił twarz, bał się bowiem zwrócić oczy na Boga (Wj 3,2-6)

    To co po ludzku dla Mojżesza było końcem, utratą wszystkiego, momentem, w którym mógł on pytać o to czy jest jeszcze sens życ, stało się dla niego nowym początkiem. Na pustyni całkowicie przegranemu, sprowadzonemu do parteru przez brutalne życie Mojżeszowi ukazał się Bóg. I to nie Bóg byle jaki! Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba. A więc temu człowiekowi, odrzuconemu przez wszystkich ukazał się prawdziwy Bóg ojców, Bóg Izraelitów. Mojżesz tracąc wygodne życie na dworze faraona, będąc odrzuconym przez zniewolonych Izraelitów, dotarł do tego, co najgłębsze w jego tożsamości: spotkał Boga ojców, stał się prawdziwym, wolnym Izraelitą, stał się sobą!

    Z perspektywy tego spotkania z Bogiem, wszystko to co było stratą i porażką, utrata godności syna faraona, utrata dobrobytu, odrzucenie przez własny naród, stało się drogą w głąb pustyni, ku odkryciu prawdziwego Boga i prawdziwego siebie. W Egipcie Mojżesz, choć miał wszystko, był niewolnikiem faraona. Musiał żyć tak, jak chciał tego faraon. Być może nawet przywykł do tego życia i mu się podobało. Ale Bóg nie godzi się na to, aby Jego lud był ludem niewolników. On pragnie wolności dla swojego ludu. Dlatego pozwolił Mojżeszowi przegrać cały jego Egipt, życie, które skrzętnie kontrolował, po to, aby całkowicie ogołoconemu ze wszystkiego objawić własne Oblicze.

    Dla Mojżesza zaczęło się nowe życie. Życie bez więzów faraona, bez udawania kogoś, kim nie był. Nowe życie, które zaczął Mojżesz miało jeszcze jeden ważny, a może najważniejszy element. Możesz tracąc wszystko, nie musiał obawiać się, że straci coś jeszcze. Jego życie mogło stać się życiem gotowym, pełnym dyspozycyjności wobec Boga i braci. To bowiem, co najbardziej przeszkadza w życiu dla innych, jest lęk o to że można coś stracić. Po utracie wszystkiego, możesz stał się wolny, nie tylko od faraona, ale także od samego siebie, od własnych schematów, planów. Wszystko stare legło w gruzach, od spotkania Boga na pustyni, zaczęło się nowe.

    Mojżesz, przeżywając zarówno totalną porażkę w Egipcie, jak i objawienie się Boga, znalazł się po drugiej stronie życie. Dla Egipcjan i jego ziomków w Egipcie, przestał istnieć, ale zaczął żyć dla Boga, który mu się objawił. Musiał stracić jedno życie, aby żyć drugim. Dramatem dzisiejszej kultury jest to, że nie chcemy i nie potrafimy tracić. Chcemy mieć wszystko, nawet jeśli coś się wzajemnie wyklucza. Nie potrafimy tracić naszego Egiptu. Chcemy dobrobytu i wygodnego egipskiego życia, a zarazem doświadczenia Boga, który na pustyni wzywa po imieniu. Nie idąc jednak na całość ani w jedną ani w drugą stronę, stajemy na granicy, z sercem rozdartym między wygodną niewolą a ryzykowną wolnością. W ten sposób sami tracimy orientację, nie wiemy już kim jesteśmy, a może nawet bardziej stajemy się w sercu niewolnikami faraona dobrobytu, lęku i  grzechu, niż wolnymi chrześcijanami.

    To dlatego Bóg przygotowuje święta Wielkanocne, aby po raz kolejny spróbować wyrwać nas z Egiptu, aby uczynić nas wolnymi, aby objawić się nam i dać nam nowe życie. O samych świętach jednak już w kolejnym wpisie.

    Posted by ks. Sławek @ 19:30

Comments are closed.