Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Lipiec 2018
N P W Ś C P S
« Maj    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  
  • Liturgiczna lektura niedzielnej Ewangelii prowadzi nas w dalszym ciągu ścieżkami wiary. Tym razem jest to wiara poganki, kobiety kananejskiej. Sytuacja w jakiej znalazła się nie była godna pozazdroszczenia. Chora córka i niezrozumiała na pierwszy rzut oka obojętność Jezusa. Po tym jak Jezus milczy i ignoruje matkę, w końcu odbywa się dialog:

    On jednak odparł: „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom i rzucić psom”.
    A ona odrzekła: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołu ich panów”. (Mt 15,26-27)

    Nieludzka wręcz odpowiedź Jezusa, z którą zwraca się do cierpiącej matki nie jest Jego bezdusznością. Pierwsze czytanie mówi o tym, że Bóg pragnie zbawienia pogan i z tej perspektywy musimy spojrzeć na to wydarzenie. To Jego pragnienie nie jest jednak prostą wymianą dóbr. Kobieta pragnie, a Jezus niczym ekspedient w sklepie daje to  o co się prosi. Chrystusowi chodzi przede wszystkim o wiarę kobiety i wiedząc, że tą wiarę może rozwinąć w niej, prowokuje i zwleka z odpowiedzią. Moment szczytowy ma miejsce, kiedy Jezus mówi, że nie jest dobrze, rzucać chleba psom. Po ludzku, to co się dokonało w tym momencie było wielkim upokorzeniem i wręcz obrażeniem kobiety. Ona w tym momencie została pozbawiona wszelkich racji, wszelkich roszczeń i argumentów. Stanęła, a raczej leżała w prochu ziemi przed Panem z niczym.

    Ale ten moment, po ludzku najciemniejszy, dla kobiety stał się momentem zbawienia. Ona nie obraziła się, nie odwoływała się do swojej godności, do należnych jej praw, ale w całej swej prostocie powiedziała: „Tak, Panie”. Jej zgoda i akceptacja na bycie nikim przed Bogiem były niczym eksplozja wiary czystej i pokornej. To jest ta wiara, do której Jezus pragnął doprowadzić kobietę. W tym zaakceptowanym upokorzeniu kobieta ujrzała, że godząc się na bycie nikim przed Bogiem otrzymuje uzdrowienie córki za darmo. Nie miała zasług, nie zdobyła niczego budząc litość i współczucie, ale otrzymała dar przyjęty i zaakceptowany dzięki jej słowom: „Tak, Panie!”. Kobieta musiała zostać oczyszczona z jakichkolwiek iluzji: będąc całkiem pusta sobą, mogła zostać napełniona darem Pana.

    W świecie, który nieustannie podbija nam bębenki własnej ważności, nie jest łatwo wierzyć tak jak kobieta. Wszędzie słyszymy że jesteśmy ważni, że mamy swoje prawa, że musimy dochodzić swojej racji. Niestety to co może być słuszne w relacjach międzyludzkich nie ma żadnego uzasadnienia przed Bogiem. Do Jego łaski nie mamy żadnego prawa. Nie mamy prawda do sakramentów, do zbawienia, do życia wiecznego. Wszystko to możemy przyjąć jako dar, albo rozminąć się z tym. Dlatego potrzebujemy wiary pokornej. Potrzebujemy takiej relacji z Bogiem, w której jak kobieta kananejska nie będziemy pretensjonalni, ale zaakceptujemy Jego warunki gry. Ostatecznie to On jest Panem – dawcą życia i zbawienia. Każda postawa pretensjonalna sprawa, że rozmijamy się z tym, co najważniejsze.

    Posted by ks. Sławek @ 22:13

1 Comment to XX Niedziela zwykła – Bez roszczeń i pretensji

  • Moja refleksja
    Postawa Chrystusa podsuwa wrażenie, ze kobieta została poddana próbie. Ignorancja jest niczym innym, po pierwsze, jak pytaniem o wiarę. Czy ona jest czysta i nie podparta zadaniem coś za coś. Po drugie pytaniem komu kobieto oddajesz swoje zaufanie.
    Jak ksiądz zauważył wielu z nas ulega pokusie ideału samowystarczalności. Jeden z wielu powodów pychy i egoizmu. Jest jeszcze jeden problem , o którym warto pamiętać. Mianowicie komu zaufać. Jak często Ludzie poszukują rozwiązań na własna rękę, ale i jak często ulęgają „fałszywym prorokom. Cala masa wróżek, uzdrowicieli, przewodników duchowych rożnych sekt i oczywiście mędrców którzy znają panaceum na wszystkie problemy i na zycie ( najczęściej nie na swoje). Cala Gama wyboru i fałszywe przekonanie, ze jeśli nie Nowak to uzdrowi ktoś inny lub cos innego. Nie można zapomnieć o przeświadczeniu, ze wszystko da się kupić lub załatwić.
    Chrystus dal szanse kobiecie odpowiedzieć sobie na pytanie – czy aby na pewno powierzyła swoja wiarę i zaufanie Bogu. Czy powierza cala siebie.
    Zrobił tez przy okazji „dobry interes”. Trochę inny niż w ogólnej opinii biznesu. Nie zażądał za uzdrowienie złota, srebra, silnej waluty czy diamentów. Poprosi kobietę (patrz nas) o serce. Otwórz swe serce i żyj miłością. Wydawać by się mogło ze w świecie wilków i szalonej finansjery nic innego jak prosta droga do bankructwa.
    Teraz zadaje sobie pytanie – jakiej jakości jest moja wiara i jakie jest moje zaufanie. Jak często jestem koleś twardy gość samolub i cwaniaczek. Jednego jestem pewien, ze na dzień dzisiejszy jestem adeptem najpieknieszej i najistotniejszej sztuki życia jaka jest miłość. Czy zdam egzamin końcowy jak Kobieta Kananejska czy tez dalej będę się błąkał w iluzji.