Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Luty 2018
N P W Ś C P S
« Sty    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728  
  • Tak jak obiecałem, przechodzimy już do tego, co wydarza się podczas samego sakramentu małżeństwa. Po tym jak wspólnota wysłucha słowa Bożego, w homilii przypomni sobie znaczenie ludzkiej miłości i sakramentu małżeństwa rozpoczyna się dialog. Składa się on z trzech pytań, a każde z nich odsłania pewien rys miłości. Brzmią one w ten sposób:

    Czy chcecie dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński?
    Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i złej doli aż do końca życia?
    Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy?

    Narzeczeni wręcz automatycznie, bez zastanowienia odpowiadają na każde z nich: chcemy. Ale o co w tych pytaniach taka naprawdę chodzi? Aby wydobyć z nich nieco głębsze znaczenie będę odwoływał się do tłumaczeń dosłownych z wzorcowego, łacińskiego wydania obrzędów. Spróbujmy więc po kolei przyjrzeć się każdemu z nich.

    Pierwsze pytanie: Czy przybyliście tutaj bez przymusu, lecz z wolnym i całym sercem aby zawrzeć małżeństwo? Już to pierwsze pytanie (a wybrzmi to także w drugim), rysuje przed nami obraz drogi. Pytanie dotyczy przybycia dwojga i nie chodzi tutaj tylko o drogę z domu do kościoła. To przybycie, to dojście do pewnego kresu. Kończy się pewien etap życia, kończy się narzeczeństwo i kapłan pyta dwojga w jaki sposób doszli do tego progu, który chcą przekroczyć aby wejść w nową rzeczywistość małżeństwa. Pyta czy nie było w tym ich podążaniu do decyzji przymusu, czy czują się wolni, ale tekst łaciński zwraca uwagę na jeszcze jeden element: całe serce. Serce, które pragnie przekroczyć próg małżeństwa musi być całkowicie oddane tej sprawie, nie może być podzielone, niepewne. Nie może byćw tym monecie mowy o zostawieniu jakiejś furtki, na wypadek gdyby nie wyszło. Małżeństwo to pójście na całość i w tej decyzji potrzeba całego serca, to znaczy całego człowieka. To pytanie o wolność i totalność wyboru.

    Drugie pytanie: Czy jesteście gotowi aby wzajemnie miłować się i czcić, podążając drogą małżeństwa przez całe życie? Obraz drogi wraca także tutaj. Tam było pytanie o przeszłość i teraźniejszość, teraz pytanie wychyla się do przyszłości, mówi o drodze małżeństwa trwającej przez całe życie. To pytanie o wierność aż do końca, ale wierność, która nie będzie jedynie znoszeniem drugiego, ale aktywnym miłowaniem go, pełnym szacunku. Tekst polski mówi o wytrwaniu w związku w dobrej i złej doli, w zdrowi i chorobie i w ten sposób konkretyzuje ten kształt miłości, która nie jest tylko pasmem sukcesów i radości, ale ma także swój element ofiary i wyrzeczenia. Ważny jest też pewien niuans w sformułowaniu pytania – zarówno tego, jak i kolejnego. Tekst oryginalny nie pyta o to czy narzeczeni chcą, ale czy są gotowi. Różnica wydaje się pozorna, ale jest istotna. Wyjaśnię to na przykładzie dziecka: ono może chcieć przenosić ciężkie przedmioty, ale czy jest do tego gotowe? Tekst łaciński jest bardzo realistyczny i nie pyta o chęci, ale o gotowość człowieka. Pytając o gotowość zakłada przygotowanie i to takie, które sprawia, że człowiek jest gotów podjąć się takiej miłości.

    Trzecie pytanie, to także o gotowość: Jesteście gotowi do przyjęcia potomstwa od Boga i do wychowania go według zasad Chrystusa i Jego Kościoła? Treść zawarta w tym pytaniu wykracza już poza dwoje małżonków. Rysuje ono perspektywę rodziny, która ma jednak szczególny wymiar. Jest to rodzina, w której małżonkowie nie są jedynym puntem odniesienia. Są oni tymi, którzy przyjmują potomstwo od Boga. Jest to więc pytanie o to, czy małżonkowie chcą służyć tajemnicy życia, które przerasta ich ludzki horyzont. Nieraz jest to obfitość życia i potomstwa, nieraz jego brak i oczekiwanie. Pytanie to dotyczy przyjęcia, a więc w jakiś sposób także zgodę na to, co przygotuje Darczyńca. Będąc współstwórcami nowego życia wraz z Bogiem, muszą wraz z Nim rozeznwawać możliwości i liczbę potomstwa. Dla wierzących małżonków oprócz pytania: „ile chcemy dzieci?” nie bez znaczenia jest drugie: „ile Pan dla nas przygotował? czego On od nas oczekuje?”.  Przyjęcie daru potomstwa rodzi odpowiedzialność wychowania Go. Jest to także odpowiedzialność przed Bogiem, który rodzicom powierzył nowe życie.

    Na każde z tych pytań można by pisać jeszcze wiele, każdemu można by poświęcić osobny wpis, ale nie chcę tak bardzo rozciągać tego cyklu, tym bardziej, że tematy tutaj zasygnalizowane będą jeszcze powracać. Chciałbym zwrócić jednak uwagę na jeszcze jeden ważny element. Pytania te, które poruszają kwestię wolności, wierności i otwartości na życie mają wspólny mianownik, a jest nim miłość. Nie jest to jednak jakakolwiek miłość. Pytania te mówią o miłości, która objawiła się w Jezusie Chrystusie. To On, dobrowolnie wyzbył się wszystkiego, aby złączyć się ze swoją oblubienicą. Powiedział Ojcu: „Oto idę!” (por. Hbr 10,4) i nie skorzystał ze sposobności aby na równi być z Bogiem, ale przyjął postać sługi (por. Flp 2,5-11). To On okazał miłość wierną, aż po krzyż. Nie opuścił swojej Oblubienicy, nie zostawił grzesznej ludzkości, ale był wierny do końca swojej obietnicy. W końcu to On nieustannie daje życie, rodzi także ku życiu wiecznemu i jest otwarty przyjąć każdego, kto do Niego przyjdzie (por. J 6,37).

    Wolność i gotowość serca, wierność aż do śmierci i otwartość na życie w postawie przyjęcia tego, co daje Ojciec to cechy boskiej miłości. Narzeczeni więc są pytani o to czy chcą mieć udział w takiej miłości, czy chcą ślubować sobie miłość nie byle jaką, ale miłość, która objawiła się w Jezusie, a swój szczyt osiągnęła w Krzyżu. W ten sposób już te trzy pytania wprowadzają nas w misterium miłości większej niż zwykłe ludzkie bycie razem. Odpowiedź nowochrzczeńców, trzykrotne chcę sprawia, że zaczyna wydarzać się coś wielkiego. O tym w kolejnych wpisach.

    Posted by ks. Sławek @ 22:11

3 komentarze to O tożsamości małżeńskiej (3) – Trzy pytania

  • Witam Ks.Slawka. Na razie czytam, nie przychodzi mi do glowy zaden komentarz ale pytanie owszem mam i to z zycia mojego i choc nie chce siebie obrazac,to jednak zapytam moze troche przewrotnie bo Pan Bog zamieszkał na dobre we mnie i nie mogę go obrazic. Wiec pytam dlaczego czlowiek taki jak ja,nie byl taki mądry wtedy kiedy te rzeczy się działy,czemu bylem taki płytki,czemu nawet nie pamiętam ceremonii,czemu mialem wrażenie ze robię coś nie tak jak czuje, ale było to takie nieznaczące i dalekie? ledwie uchwytne myśli które szybko znikaly,a ja przybierałem maskę i goniłem szczura. Dlaczego czuje te mądrą odpowiedzialność teraz czy to tez jest LASKA? dlaczego teraz wiem? I choć ciesze sie bardzo ze w ogóle to jednak,chciałbym zeby to bylo wczesniej,wtedy może…………? pozdrawiam gorąco.

  • Proszę Księdza, w LIście do Efezjan św. Paweł pisze o zbroi Bożej, która jest konieczna do prowadzenia walki duchowej ” abyście sie zdołali przeciwstawić w dzień zły i ostać, zwalczywszy wszystko…”. Czy mógłby Ksiądz omówić szerzej temat „zbroi Bożej” ?.Chodzi mi o to jak obecnie to rozumieć i jak w „praktyce” tj. w życiu codziennym, w dniu złym tę zbroję używać.

    Serdecznie pozdrawiam

    • Dziękuję za propozycję tematu, spróbuję zastanowić się nad tym tematem i być może podjąć go szerzej po zakończeniu cyklu o sakramencie małżeństwa. Pozdrawiam!