Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Luty 2018
N P W Ś C P S
« Sty    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728  
  • Rozpoczynamy kolejny rok liturgiczny, a tym samym kolejny Adwent. O rok bliżej nam do nieba, do pełni czasu, do przyjścia Pana. Czas w liturgii bowiem nie przemija, ale wypełnia się, biegnie ku spełnieniu tego, co Bóg zamierzył i obiecał. W tej atmosferze nadziei wejdźmy w liturgię pierwszej niedzieli Adwentu, w której Jezus zaprasza nas do czuwania. Ważne jest jednak uzasadnienie tej postawy, które daje nam sam Pan:

    Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał (Mk 13,33-37)

    Rzecz się ma podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż, a człowiek ten jest do tego panem domu. Ten obraz jest bardzo wymowny, a wydaje mi się, że nieco umknął w naszej współczesnej mentalności. Można by dla kontrastu narysować inny obraz Boga, który chcielibyśmy mieć. To obraz Boga, który jest zawsze obecny, obraz Boga, którego można doświadczyć i jeszcze najlepiej wówczas, kiedy my o to prosimy. Innymi słowy, chcielibyśmy być panami tego domu, którego Bóg byłby sługą na nasze zawołanie.

    Tymczasem adwent odwraca nieco role i wprowadza nas w Misterium Boga. Choć cały czas jest Panem i władcą świata, choć cały czas czuwa nad wszystkim, nie zawsze musi być obecny doświadczalnie. Oddala się, ukrywa, i nie musi tłumaczyć się sługom dokąd jedzie. Bóg, który nieraz jest nieobecny, nawet więcej, zdaje się być bardzo nieobecny we współczesnym świecie, a jednak nie jest Bogiem nieistniejącym. Jest Panem, który jest na tyle pewny swojego gospodarstwa, że udaje się w podróż nie lękając się zostawić go. Ponadto jest Panem i wróci, nie wtedy kiedy słudzy zechcą, ale wtedy, kiedy On uzna za stosowne. W ten sposób wszystko zdaje się nieco mniej oczywiste… robi się miejsce dla prawdziwej wiary w półmroku adwentowych, grudniowych dni...

    W takiej sytuacji człowiek współczesny może zając dwa stanowiska. Pierwsze, według myślenia świata: skoro Bóg jest nieobecny, skoro nie da się Go doświadczyć wtedy kiedy by się chciało, można uznać że Go nie ma i nie ma co sobie Nim głowy zawracać. A że współczesny człowiek nie potrafi czekać, nie potrafi znieść braku, niedostatku, tęsknoty, natychmiast szuka zaspokojenia. Gdzie w takim razie zająć pustkę nieobecności? Z rozwiązaniem przychodzą świąteczne promocje i przyciągające tęskniące ludzkie serce oferty. Jeśli tego za mało, to jeszcze różne show, portale społecznościowe. To światełka tego świata próbują zniwelować napięcie, niedostatek, tęsknotę i niepewność wiary.

    Jest jednak druga możliwość, do której wzywa Chrystus. Podjąć trud napięcia i czekać, czuwać z zaufaniem, że nawet jeśli Pana nie ma, jeśli zdaje się być nieobecny, jeśli świat zdaje się poddawać wszystko w wątpliwość… to jednak Pan domu wróci! Warto tęsknić, warto podjąć to napięcie oczekiwania, wysiłek czuwania. W ciszy, zgodzić się na chwilę samotności, cichego trwania w oczekiwaniu na Boga, który może jest ukryty i nie odpowiada. Nie zaspokajać głodu Boga byle czym, ale zgodzić się na Jego warunki. Czekać i czuwać! On przyjdzie, wtedy, kiedy będzie na to najlepszy moment. Tak otwierają się przed nami wrota prawdziwego adwentu – nie tego zaplanowanego przez nas, ale przez Boga.

    Posted by ks. Sławek @ 21:12

Comments are closed.