Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Czerwiec 2018
N P W Ś C P S
« Maj    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
  • Jak każda bitwa, również i ta, która jest udziałem Jezusa i Jego Kościoła wymaga rozeznania sytuacji. Bez rozpoznania wroga, ustalenia jego pozycji, środków i sposobów działania nie sposób pójść dalej. Dlatego dzisiaj spróbujemy zrobić ogólny przegląd sytuacji w której znalazł się lud Izraela podczas wojny filistyńskiej, a potem odkryjemy podobieństwo naszej sytuacji tego wydarzenia. Idźmy więc do pierwszej Księgi Samuela. :

    Filistyni zgromadzili swe wojska na wojnę: zebrali się w Soko, leżącym w ziemi Judy, a obóz rozbili między Soko i Azeka niedaleko od Efes-Dammim. Natomiast Saul i Izraelici zgromadzili się i rozłożyli obozem w Dolinie Terebintu, przygotowując się do walki z Filistynami. Filistyni stali u zbocza jednej góry, po jednej stronie, Izraelici zaś na zboczu innej góry, po drugiej stronie, a oddzielała ich dolina. Wtedy wystąpił z obozu filistyńskiego pewien harcownik imieniem Goliat, pochodzący z Gat. Był wysoki na sześć łokci i jedną piędź (…) Stanąwszy naprzeciw, krzyknął w kierunku wojsk izraelskich te słowa: «Po co się ustawiacie w szyku bojowym? Czyż ja nie jestem Filistynem, a wy sługami Saula? Wybierzcie spośród siebie człowieka, który by przeciwko mnie wystąpił. (1Sm 17,1-11)

    Po tym nieco dłuższym cytacie spróbujmy przenieść się w czasie do około X wieku przed Chrystusem. Tekst rozpoczyna się wzmianką o wojskach filistyńskich, którzy zebrali się na wojnę. W odpowiedzi także Izraelici robili obóz. Jednych i drugich oddzielała dolina. Sytuacja więc, w której znalazł się lud Izraela była pełna napięcia. Filistyni nie zaatakowali z zaskoczenia, ale mogli uderzyć w każdym momencie. Był to więc czas wyczekiwania i niepewności.

    W takiej sytuacji na scenę wchodzi Goliat. Księga Samuela opisuje go jako człowieka potężnego, wysokiego, dobrze uzbrojonego. Goliat był olbrzymem, który zdawał się nie do pokonania. Ponadto był człowiekiem pewny swojej mocy i przewagi nad Izraelitami do tego stopnia, że sam postawił wyzwanie wojskom Izraelskim. Tą jego pewność widać już w sposobie w jaki prowokuje Izraela, pełnym pogardy dla sług Saula. Goliat wręcz zdaje się pewny, że taką prowokacją jeszcze bardziej wystraszy i wręcz sparaliżuje wojska Izraelskie. Faktycznie, autor biblijny zauważył reakcję w obozie Izraela i zanotował ją: Gdy Saul i wszyscy Izraelici usłyszeli słowa Filistyna, przelękli się i przestraszyli bardzo. (1Sm 17,11)

    Kiedy spróbujemy się przechadzać w duchu po obozie Izraela możemy oczyma ducha zobaczyć obóz okryty cieniem groźnego olbrzyma. Nie chodzi tu tylko o cień, który rodzi się wówczas, gdy słońce zostanie przesłonięte, ale o coś znacznie głębszego. Cień Goliata to cień przerażenia, lęku, niepokoju i niepewności. Choć Filistyn tak naprawdę niczym jeszcze nie dotknął Izraelitów, to już świadomość jego obecności, jego pewność siebie, pogarda i szyderstwo z Izraelitów nie pozwalało im zaznać spokoju… Być może między nimi pojawiały się pytania o to, kto by poszedł zmierzyć się z Goliatem. Być może niektórzy chętnie wydelegowali by tą „ofiarę”, aby ocalić własną skórę.

    Te wszystkie uczucia, które moglibyśmy odnaleźć w zacienionym grozą Goliata obozie Saula nie są tylko czymś z przeszłości. Także dzisiaj jest pewien Goliat, który pewny siebie prowokuje z pogardą i straszy człowieka zabierając mu pokój serca. Autor listu do Hebrajczyków pisze o demonie, który strasząc śmiercią trzyma w niewoli każdego człowieka. Lęk przed cierpieniem, przed śmiercią, przed niepowodzeniem, upokorzeniem, porażką, chorobą… To są narzędzia współczesnego Goliata, który straszy i niepokoi.

    Współczesny olbrzym, któremu na imię lęk zdaje się wręcz wyśmiewać z człowieka, który do znudzenia szuka sposobów poradzenia sobie z tym wszystkim, który gromadzi bogactwa, gotów jest sprzedać własny honor, dane słowo, aby tylko nie stracić czegoś w swoim życiu. Ale kiedy tak po kątach próbuje uciec zdobywając układy, pieniądze, posiadłości, kiedy zdaje się że już wszystko jest w porządku… wówczas ów Goliat zadaje cios chorobą, niespodziewaną zdradą najbliższej osoby, bankructwem firmy, a ostatecznie śmiercią. Wówczas rozlega się jego pogardliwy chichot wobec zwiedzionego człowieka.

    Świadomie bądź nie, walczymy w naszym życiu o szczęście. Jest to walka często powodowana lękiem przed niespełnieniem, nieudanym życiem. Wówczas wystarczy jakaś groźba ze strony Olbrzyma, jakaś fałszywa nawet wizja nieszczęścia i ryzyka i człowiek od razu gotów jest zmienić obrany wcześniej kierunek… Ot, taki Izraelita sparaliżowany lękiem, mieszkający w cieniu zagrożenia Goliata, albo – ewangelicznie – w mroku i cieniu śmierci.

    Niektórzy, bojąc się samej świadomości, że są na polu walki, z ironią zachowują dobrą minę do złej gry. Próbują oni sobie wmówić, że to życie, które jest polem walki tak naprawdę jest tylko parkiem zabaw. Takie oderwanie od rzeczywistości trwać może tylko przez pewien czas. Bez względu na ludzkie opinie, Goliat stoi nieopodal i wcześniej czy później rzuci prowokację, nie omijając nikogo. Wówczas tym żyjącym w iluzji pozostaje tylko rozpacz i bunt.

    Spróbujmy dzisiaj zastanowić się na jaki atak Olbrzyma najbardziej jesteśmy narażeni? Czego najbardziej się boimy? Co zabiera pokój naszemu sercu i sprawia, że żyjemy niczym w mroku niepewności. Zapraszam do modlitwy.

    Posted by ks. Sławek @ 20:54

Comments are closed.