Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Styczeń 2018
N P W Ś C P S
« Gru    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  
  • Tydzień temu byliśmy świadkami przełamania na wojennym froncie. W obliczu mroku i niepewności powodowanej przez Goliata, znalazł się młodzieniec, Dawid, który wyrazi gotowość walki. Pojawiła się nadzieja na odmianę losu! Dzisiaj podejmiemy dalszą część lektury świętego tekstu. Zanim jednak Dawid wyruszył na walkę z olbrzymem, musiał stoczyć bój ze swoimi, z ich mentalnością, z ich lękiem, niewiarą i sposobem myślenia. Ta postawa, której uosobieniem jest Saul wyraża się w słowach:

    To niemożliwe byś stawił czoło temu Filistynowi i walczył z nim. Ty jesteś jeszcze chłopcem, a on wojownikiem od młodości (1Sm 17,33)

    Dla ludzi Saula olbrzymi Goliat był przeciwnikiem nie do pokonania. Napawał on Izraelitów lękiem, trzymał ich w tej mrocznej niepewności. Sam król nie widział możliwości dla zwycięskiej potyczki. Jego perspektywa ograniczała się do przegranej, która równała się śmierci. Dla Saula i dla Izraelitów jasne było tylko jedno: Goliat, niczym śmierć, jest nie do pokonania. Jedyne, co można zrobić, to odsunąć w czasie porażkę, która jest nieuchronna. Tą swoją postawę obawy, lęku i niewiary król przelał także na Dawida od razu wyrokując, że to niemożliwe, aby młodzieniec stawił mu czoło.

    Dawid jednak nie dał za wygraną i wobec niewiary i niepewności Saula okazał swoją wiarę. Wiara ta nie była wiarą w jego siły, umiejętności, spryt. Była to wiara w Boga żywego. Dlatego oznajmił on: Pan, który wyrwał mnie z łap lwów i niedźwiedzi, wyrwie mnie również z ręki tego Filistyna (1Sm 17,37). Dawid nie lekceważył przeciwnika, uznawał jego moc. Z drugiej jednak strony wiedział, że nie idzie w swoim imieniu, że to nie on walczy, że w tej walce nie jest sam. Jego pewność i śmiałość nie była więc owocem ślepej pychy, ale wiary w obecność Boga żywego, Boga zbawiciela.

    Wydawało się, że Dawid swoją wiarą przekonał Saula. Król powiedział do młodzieńca: Idź, niech Pan będzie z tobą! (1Sm 17,37). Słowa te nie były jednak słowami wiary na miarę Dawida. Choć Saul posłał Dawida, to zaraz potem zaczął kombinować po swojemu. Tekst biblijny oddaje tą postawę królewskiego serca słowami: Saul ubrał Dawida w swoją zbroję: włożył na jego głowę hełm z brązu i opiął go pancerzem (1Sm 17,38). To uzbrojenie, przygotowanie młodzieńca do walki po ludzku wydawało się czymś roztropnym. Właśnie, niestety tylko po ludzku. Saul ciągle nie miał tej wiary, którą miał Dawid. Choć zgodził się posłać młodzieńca na pole walki, na tą potyczkę na śmierć i życie, to z ludzkim zabezpieczeniem. Nie tego jednak potrzebował Dawid. Prawdziwym pancerzem jest bowiem pancerz wiary.

    Walka przeciw niewierze i ludzkim zabezpieczeniom nie była walką którą jedynie Dawid musiał stoczyć z Saulem. Tą samą walkę podjąć musiał potomek Dawida, Jezus. On, który staną przed pojedynkiem po ludzku niemożliwym do wygrania, kiedy jego przeciwnikiem była śmierć musiał stoczyć tą samą walkę. Zanim wyszedł na ostateczny plac pokonać pokusy rezygnacji, odejścia od walki, w której nie ma szans na zwycięstwo. Musiał także zmierzyć się z tymi, którzy po ludzku chcieli uzbroić Jezusa, bronić Go mieczem, jak Piotr.

    Ludzkie sposoby walki można stosować tam, gdzie przeciwnikiem jest człowiek. Kiedy jednak walka dotyczy tego co duchowe, kiedy pokonać trzeba lęk przed śmiercią i obezwładnić samą śmierć, wówczas na nic się zdają ludzkie narzędzia.

    Potrzeba wiary Dawida i wiary Jezusa, zaufania złożonego w Boga, w którego ręku są nasze losy. Wówczas, z takim orężem można wyruszyć na plac boju. O tym jednak za tydzień.

     

    Posted by ks. Sławek @ 21:11

Comments are closed.