Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Sierpień 2018
N P W Ś C P S
« Lip    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  
  • Tydzień temu zatrzymaliśmy się nad obrazem Ciała Zmartwychwstałego Pana. Ciało to, bardzo konkretnie objawia się w swoich członkach, którym są wierzący. Dzisiaj spróbujemy spojrzeć nieco głębiej i zobaczyć skąd bierze się takie stwierdzenie. Kluczem będzie list do Rzymian, w którym św. Paweł pisze:

    Jeżeli bowiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak samo będziemy z Nim złączeni w jedno przez podobne zmartwychwstanie (Rz 6,5)

    Apostoł pisze te słowa w kontekście sakramentu chrztu. Mówi on że właśnie w tym sakramencie dokonuje się to pierwsze i podstawowe zjednoczenie. Aby je jednak lepiej zrozumieć, sięgnijmy do języka greckiego. Nie ma tam mowy o złączeniu w jedno. Tekst oryginalny mówi symfotoi – zrośnięci. Taki przymiotnik użyty przez Pawła ma znaczenie o wiele mocniejsze niż tylko owo złączenie w jedno. To bowiem co jest złączone, może zostać rozłączone. Taka jedność byłaby jednością sztuczną, umowną. Tymczasem kiedy Paweł mówi o chrzcie mówi o zrośnięciu.

    Takie postawienie sprawy ma podwójne znaczenie. Po pierwsze, zrośnięcie zakłada żywe organizmy, żywe tkanki, tylko takie bowiem mogą się zrosnąć. Ponadto, dwa organizmy, które się zrosną razem, nie są już do rozdzielenia, tworzą nową jedność, nierozłączną, a każda próba rozdzielenia ich byłaby ryzykiem zniszczenia tego nowego organizmu. Właśnie w taki sposób chrześcijanin przez chrzest „zostaje zrośnięty” z Chrystusem, staje się nową komórką tego żywego zmartwychwstałego Ciała.

    Aby lepiej zrozumieć ten obraz św. Pawła można przytoczyć słowa samego Jezusa, który wyraża to samo, choć innymi słowami. Mówi on o winnym krzewie do swoich uczniów: Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15,5). Jezus nie mówi o zrośnięciu, ale wyraża ten stan słowem trwać. Życie chrześcijanina jest trwaniem, jest wszczepieniem w winny krzew, którym jest Pan. Winna latorośl nie jest tylko złączona w sposób sztuczny z krzewem, to nie miałoby sensu. Ona jest wszczepiona, zaczyna w Nim żyć, zaczyna być jego częścią.

    W tym obrazie widać też lepiej prawdziwą mentalność Eucharystii. To nie latorośl przyjmuje w siebie winny krzew, ale to krzew przyjmuje w siebie latorośl. Dzięki takiemu wszczepieniu latorośl (wierzący) może czerpać życiodajne soki z krzewu (Komunia święta). Czyni to jednak nie po to, mieć krzew (Chrystusa) dla siebie. Wręcz przeciwnie, karmiąc się życiodajnymi sokami coraz bardziej wrasta w krzew, ugruntowuje się w nim, aby przynieść pełniejszy owoc.

    Wróćmy  jednak do obrazu św. Pawła. Widzimy, że  fundament jedności z Panem leży w sakramencie chrztu. To poprzez chrzest człowiek zostaje wszczepiony w Ciało Zmartwychwstałego. Wierzący staje się jego częścią, żywą komórką Ciała Pana. Staje się częścią czegoś większego, częścią nowego organizmu, którego dążenie jest zwrócone ku wieczności. Taka to pozwala zrozumieć dwie praktyczne rzeczy.

    Po pierwsze, widać wyraźniej jak bardzo wspólnotowy wymiar ma sakrament chrztu. Chrzest to nie jest sprawa prywatna rodziny i zaproszonych gości. Chrzest to sprawa Kościoła, parafii! Przez sakrament chrztu w to Ciało, którym jest Kościół zostaje wszczepiony nowa komórka, nowe życie, które zaczyna żyć rytmem Ciała Chrystusa Zmartwychwstałego. To dlatego chrzest celebruje się w niedzielę, na oczach parafian, podczas Eucharystii. Chrzest celebrowany prywatnie, w dzień powszedni, w obecności tylko rodziny rozmija się z tą wizją.

    Druga sprawa to sprawa grzechu, który objawia się jako coś o wiele głębszego niż zewnętrze normy. Grzech to próba zerwania z Tym, w którego człowiek został wszczepiony, to próba rozerwania tego co dokonało się na chrzcie, to rozdzieranie Ciała Chrystusa. Do tego jeszcze wrócę przy innej okazji.

    Na koniec trzeba dodać, że ochrzczony człowiek staje się jednak także przedmiotem troski, bo Pan troszczy się o swoje Ciało. On karmi je tak, aby w każdej cząstce tego Ciała zaczęło pulsować prawdziwe życie boże, życie Zmartwychwstałego. Tutaj też widać jak wielki jest związek Eucharystii i chrztu. Pan wszczepia nowego człowieka w swoje Ciało, a potem troszczy się, odżywia Go, aby ten nowy, który na początku jest „ciałem obcym” stawał się coraz bardziej częścią Ciała chwalebnego, aby w nim pulsowało nowe życie, życie wieczne.

    Ono już objawiło się w Głowie, którą jest Chrystus. Teraz musi ogarnąć całe ciało. O tym w jaki sposób to się dokonuje i jaki kształt to życie powinno przybrać napiszę w kolejnych wpisach.

    Posted by ks. Sławek @ 22:49

Comments are closed.