Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Październik 2018
N P W Ś C P S
« Wrz    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  
  • Podążanie za Jezusem to jeszcze nie wszystko. Pytanie zasadnicze brzmi: po co za Nim idę? Można bowiem iść za Panem na darmo. Tak jest wówczas, kiedy człowiek idzie za Nim i myśli o swojej chwale, niczym Jakub i Jan. Aby prawdziwie iść za Jezusem potrzebny jest „kopernikański przewrót” w sercu i mentalności. O tym mówi Jezus do szukających chwały uczniów:

    kto by między wami chciał się stać wielki, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu (Mk 10,43-45)

    Słowa o służbie i o byciu ostatnim oburzają i muszą oburzać. Będą oburzać każdego, kto żyje w logice świata, czyli logice grzechu. To właśnie on spowodował, że człowiek zapragnął być panem a nie sługą. Od tego momentu wszystko co ma być służbą, uniżeniem, posłuszeństwem wręcz odrzuca człowieka. Ale to nęcące bycie panem jest zgubne. Człowiek, który chce być panem zaczyna żyć w swoim małym gniazdku, gdzie nikt mu nie podskakuje i jest bezpiecznie, ale zarazem w ten sposób traci on kontakt z rzeczywistością, ze światem, z tym wszystkim co wykracza poza obszar jego panowania. Taka postawa nie tylko zacieśnia horyzont życia człowieka, ale powoduje także spory i napięcia, jak te między uczniami, bo przecież poszczególne „państewka” będą walczyć o swój prymat. Ostatecznie to ślepa uliczka.

    Dlatego Jezus, w swoim miłosierdziu zawsze wzywa do tego, aby wyjść poza ciasne ramy owego „bycia panem”, wzywa nas do wyjścia w świat, który nas przerasta, w którym nie wszystko jest pod naszą kontrolą i co do którego nie możemy rościć sobie pretensji. Owa postawa bycia sługą jest więc przede wszystkim pewnym sposobem patrzenia na świat, na drugiego człowieka, na Boga. Jest to gotowość do uznania, że nie jest się panem, że nie pozjadało się wszystkich rozumów, że nie ma się monopolu na prawdę. Dopiero z takiej mentalności rodzi się gotowość do wysłuchania bliźniego, wzięcia na swoje barki jego słabości, gotowości do pomocy mu. Wszystko to nie jest jednak służalstwem, ale gotowością odkrywania tajemnicy świata, który jest zawsze większy niż własne, egoistyczne „ja”.

    Ta droga wychodzenia poza siebie, wchodzenia w pokorę wobec drugiego człowieka i świata będzie zawsze drogą zaparcia się siebie i swego rodzaju gwałtu na chcącym rządzić, pysznym sercem. Dlatego Pan pierwszy przeszedł tą drogę, stał się sługą wobec Boga, człowieka i świata. Stał się sługą aż po krzyż i w ten sposób wszedł do pełni życia z Ojcem. W Eucharystii On sam daje siebie, aby jednoczyć nas w Jednym Ciele Sługi. Jako członki Jego Ciała żyjmy według tego czym się stajemy. Wówczas jedyny Pan wprowadzi nas w nowy wymiar życia.

    Posted by ks. Sławek @ 21:32

2 komentarze to XXIX Niedziela zwykła – Mentalny przewrót

  • Witam!
    Mysle ze to jest najwazniejsza wiadomosc, w zasadzie podstawa by pojsc na calosc w wierze w naszego PANA, tyle ze jest mi tak trodno odroznic sluzenie od sluzalczosci ktora uwarzam jest szkodliwa i nie sluzy nawet imieniu JEZUSA ,wiec pytanie brzmi jak sluzyc a nie byc sluzacym,jak byc niezaleznym a jednak poslugiwac i nie czuc sie slugusem?

    • Ciężko wskazać jakąś złotą regułę ważną zawsze i wszędzie. Ważne jest rozeznawanie. Pewną pomocą może być jednak postawa Jezusa. Mimo iż nazwał się sługą, nie spełnił zachcianki uczniów, którzy chcieli aby dał im miejsce w chwale. On był sługą, ale nie służącym.
      To co sprawiło, że Jezus był sługą a nie służącym to Jego relacja z Ojcem. On wiedział, że służy przede wszystkim Ojcu i życiu ludzi. To ta relacja sprawiała, że nie spełniał zachcianek uczniów, nie szukał jak by się im przypodobać, ale służył ich dobru, ich zbawieniu, ich dojrzewaniu.
      Bez relacji z Ojcem taka postawa jest niemożliwa. Wówczas człowiek prędzej czy później zacznie szukać własnej chwały, będzie szukał pochwał i względów, a co za tym idzie będzie uległy wobec „mocnych” tego świata i stanie się służącym, a nie sługą.
      Rozeznawanie więc musi iść po linii: komu służę: Bogu, sobie czy braciom? oraz: czego w tej służbie szukam? Pochwał dla siebie, miejsca w chwale, czy dobra braci?