Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Kwiecień 2018
N P W Ś C P S
« Mar    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  
  • Po tym jak zobaczyliśmy kontekst wydarzenia na Taborze, czas na pierwszy krok w naszej wspinaczce na świętą górę. Dzisiaj zatrzymamy się nad elementem wybrania uczniów. Każdy z ewangelistów wspomina ten ważny moment w podobny sposób:

    Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno (Mt 17,3)

    To co dokonało się w tym momencie zostało wyrażone dwoma czasownikami. Jezus wziął z sobą (paralambanei) oraz zaprowadził w górę (anafarei). To Jezus jest tym, który bierze inicjatywę i który działa w tym momencie. Przypomnijmy, to moment pytań i wątpliwości w obliczu orędzia krzyża, które uczniowie dopiero co usłyszeli. Nawet jeśli minęło kilka dni (Mk i Mt mówią o sześciu, Łk o ośmiu dniach) to zapowiedź krzyża nie uchodzi łatwo z pamięci. Obawy przed nim zawsze zostają gdzieś z tyłu głowy i to wezwanie: kto che pójść za Mną niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż i niech Mnie naśladuje.

    To właśnie w takim kontekście Jezus bierze z sobą, chwyta ze sobą trzech uczniów, aby ich gdzieś prowadzić. Czyżby wezwanie do pójścia za Nim już miało się realizować? Mając w pamięci słowa o krzyżu raczej nie spieszyło się im do tej podróży. Jezus jednak bierze ich ze sobą. Wśród wielu niewiadomych jedno jest pewne idą z Jezusem, a nie sami. To On bierze ich ze sobą. Wówczas ewangeliści dodają kolejny element: zaprowadził ich na górę, wzniósł ich ze sobą w górę, dźwigał ich. Te słowa nie są tylko określeniem przestrzeni. Jezus bierze niepewnych wobec tajemnicy krzyża uczniów, aby faktycznie dźwignąć ich w górę, na wyższy poziom zawierzenia i zaufania.

    Jak się to dokonuje? Wszyscy uczniowie mówią o wielkiej intymności, mówią o odosobnieniu tych, których Jezus wziął z sobą. Tam nie ma tłumów, nie ma nawet wszystkich Apostołów! W ten sposób Pan pokazuje, że stylem Jego działania nie jest show, ale tworzenie relacji pełnej intymności. Bóg, kiedy odsłania siebie, nie robi tego publicznie, jak celebryta. Tabor nie jest widowiskiem, wydarzeniem medialnym. Tutaj nie chodzi o ilość, o tłumy, o masy. Na Taborze naprawdę było więcej niż trzy miejsca. Jezus jednak w swojej rewelacji, w swoim objawieniu jest skromny, skryty i delikatny i pokorny. Przychodzi w intymności i prowadzi człowieka w osobność, na górę, do własnej izdebki, w ukryciu.

    U początku doświadczenia Taboru stoi więc nowe powołanie. Już nie takie pełne pełne zachwytu, marzeń o wielkiej przygodzie, pełne ludzkich nadziei na samorealizację. To nowe powołanie jest powołaniem do głębszej relacji, do większej intymności. Jednak zawsze powołuje ten sam Pan, który szuka człowieka, aby dać życie. To On wybiera, tych, których pragnie. Jest to powołanie do pójść z Panem, który nie wiedzieć czemu zapowiada życie naznaczone krzyżem. Jest to początek czegoś nowego, głębszego, po ludzku niezrozumiałego. Na szczęście, to nie człowiek musi rozumieć i działać. To Pan wzywa i dźwiga swoich uczniów w górę.

    Aby dać się dźwignąć w górę, trzeba zostawić to co na dole. Wielką iluzją, którą proponuje dzisiaj świat jest ta, że można żyć z Chrystusem ze  światem. Idąc za obrazem wybrania, jest to iluzja, że można być między ludźmi na równinie i doświadczać Taboru równocześnie. Jeśli dzisiaj wielu chrześcijan nie doświadcza Taboru, to może dlatego, że nigdy nie zdecydowali się zostawić swojego życia na równinie, swojej przeciętnej codzienności. Ochrzczeni, nawet praktykujący często w swoim stylu życia, w swoich dążeniach, pragnieniach są ludźmi tego świata, są ludźmi równiny.

    Słabością współczesnych ludzkich serc jest brak gotowości do rezygnacji.  To problem z decyzją, ze zgodą na to, że w życiu nie ma się wszystkiego. Kto idzie w górę zostawia dół, kto wybiera równinę, przeciętność świata, ludzkie opinie, rozkosze ciała, komfort dobrobytu, nigdy nie usłyszy wezwania na Tabor – będzie przed nim uciekał, bo to będzie niewygodne.To dlatego św. Paweł napomina nas, chrześcijan, aby szukać tego co w górze, gdzie zasiada Chrystus (por. Kol 3,1).I dodaje że nasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu (Kol 3,3). Zostaw więc błyskotki tego co ziemskie i pozwól się wznieść w górę. Tam jest nie tylko Pan przemieniony, tam jest nasze prawdziwe życie!

     

    Posted by ks. Sławek @ 20:07

2 komentarze to Tabor? Rewelacja! (2) – Wybrani

  • Czy to znaczy,ze tylko zostawiajac wszystko,nie mowie tu o sferze finansowej,materialnej bo to bzdety tego swiata,ktore nam wciskaja ale duchowej i emocjonalnej i co z bliskimi,co z rodzina. Tylko wtedy doswiadcze prawdy i bliskosci Jezusa a w raz z Nim zycia pelnia.No i dlaczego nie zabral calej dwunastki tylko trzech,czy to znaczy,ze tamci nie byli gotowi,bo rozumie ze nie zabral nikogo kto nie jest Jego uczniem,ale dlaczego tylko trzech z posrod dwunastu.

    • Skoro nikt nie odpisał, kolej na mnie:)
      Zostawić, nie oznacza porzucenia fizycznego. Tutaj chodzi o decyzję, o wolność serca, gotowość do rezygnacji. Czasami można nie posiadać rzeczy materialnych i być do nich przywiązanych pragnieniem, a czasami można je posiadać i być wolnym w dzieleniu się. Taka postawa serca pozwala w konsekwencji znajdować chwile na odosobnienie z Panem.
      A dlaczego zabrał tylko trzech? Nie wiem, tak samo jak nie wiem dlaczego wybrał tych a nie innych dwunastu… Być może kiedyś zrozumiem, wtedy się podzielę:) Pozdrawiam!