Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Październik 2018
N P W Ś C P S
« Wrz    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  
  • W dalszym ciągu próbuję skomponować pewne tło, na którym zobaczymy całą nowość Ewangelii Jezusa Chrystusa. Po opisaniu mentalności Prawa, musimy spojrzeć na mentalność grecką, czy inaczej mentalność pogańską. Dopiero widząc te dwa „modele życia” zobaczymy w pełni ten, o którym św. Paweł pisze, że jest inny i pełen mocy. Cały czas opieramy się na słowie Apostoła:

    My głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan,  dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. (1 Kor 1,23-24)

    Świat grecki był całkiem inny od tego żydowskiego. Przede wszystkim, do Greków nigdy nie przemówił żaden bóg, nikt nie dał im Prawa. Można by powiedzieć, że człowiek świata greckiego ( i cały świat pogańskiego) był zdany sam na siebie. Taka sytuacja „niezależności”, o której wielu także dziś marzy tylko pozornie była komfortowa. W obliczu zagrożeń natury, kataklizmów, jakichkolwiek niebezpieczeństw – taki człowiek nie miał w nikim oparcia. Jakie znalazł wyjście?

    Sam stworzył sobie bogów, a raczej swoje bóstwa. Im więcej bóstw, tym bardziej człowiek czuł się bezpieczny, bo każdy ochraniał go przed czymś innym. Wydawałoby się – idealnie! Ale to rozwiązanie miało pewien mankament: jak udobruchać bóstwo? A jeśli się zdenerwuje? Jeśli nie będzie chciało tego, co ja chce? Człowiek sam stworzył sobie bóstwa, wobec których czuł lęk, składał ofiary i próbował tak obłaskawić bóstwo, aby było mu przychylne, aby pełniło jego wolę.

    Nie trzeba szukać daleko aby zobaczyć, że ten styl życia jest dziś bardzo popularny. Wielu ludzi, którzy nie potrafili wypełnić Prawa, zniechęconych swoimi porażkami zerwało relację z Bogiem. Ale miejsce po Bogu musiało coś wypełnić – przecież trzeba mieć coś, co pozwoli człowiekowi w niebezpiecznym świecie czuć się pewnie. I taki człowiek tworzy sobie różne bóstwa: pieniądz, sława, wiedza, relacja emocjonalna z drugim człowiekiem, seks… To wszystko, aby poczuć się choć trochę bezpiecznym, by mieć jakiś sens… Mało tego, jeśli taki człowiek zostawił w swojej kolekcji bóstw pojęcie Boga, to relacje z Nim może przeżywać na sposób pogański, tzn: „Panie Boże, ja wiem czego potrzebuje, ja wiem co jest dla mnie dobre – ty mi to tylko daj”.

    Tak na prawdę w centrum takiej mentalności stoi człowiek. Człowiek, który szuka jak „ustawić się” w życiu, szuka jak stać się wielkim, jak być mocniejszym od inny, by czuć się pewnie. Można więc powiedzieć, że to człowiek i jego „ja chcę”. Ale z drugiej strony było to ciągłe życie w lęku, życie z pytaniem: a co będzie jeśli coś nie pójdzie po mojej myśli? Wtedy cały świat się posypie, nic już nie będzie miało sensu, zostanie bezsens i nuda, pretensje i pytania: dlaczego tak? Smutny obraz takiej postawy ujawnia się kiedy człowiek dowiaduje się o chorobie swojej czy kogoś bliskiego, kiedy pojawiają się problemy w domu czy w pracy, kiedy nie idzie w szkole tak, jak człowiek sobie zaplanował… Wtedy staje człowiek wobec tej dramatycznej prawdy: nie jestem bogiem.

    Cały ten sposób życia Paweł nazywa „mądrością tego świata”. Bo istotnie takie życie podpowiada świat, który nie zna Boga żywego, Boga, który się objawia i który mówi człowiekowi. W ten sposób żyje świat głosząc tylko jedno: bądź wielki, bądź mocny, nie daj się skrzywdzić, zadbaj o swoje. I w ten sposób – oprócz lęku o siebie człowiek wpada w drugą pułapkę, którą często nazywa się „wyścigiem szczurów”.

    Widać więc, że ani próba sięgnięcia Boga własnymi siłami, ani wyeliminowanie Boga nie rozwiązuje problemu człowieka i pełni życia. To właśnie dlatego człowiek potrzebuje zbawienia, czyli czegoś całkowicie innego, ale o tym w kolejnym wpisie.

     

    Posted by ks. Sławek @ 20:08

4 komentarze to Tajemnica Ewangelii (cz.3) – mentalność grecka

  • Benedykt XVI, 19.01.2012, do biskupów amerykańskich, w czasie wizyty „ad limina”: „Obowiązkiem Kościoła jest głoszenie Ewangelii, która nie tylko proponuje niezmienne prawdy moralne, ale proponuje je właśnie jako klucz do ludzkiego szczęścia i dobrobytu społecznego.Nauczanie moralne Kościoła nie jest orędziem przymusu, lecz wyzwolenia i podstawą budowania bezpiecznej przyszłości. Obowiązek ten dotyczy także sfery publicznej, gdzie nie może zabraknąć głosu katolików”.

  • MENTALOSC GRECKA. Nie znalem tego pojęcia przed przeczytaniem powyższego tekstu. Nie znalem pojęcia, ale model takiego życia nie jest mi wcale obcy.
    „Nic co ludzkie nie jest mi obce” – bez mała, ale i takie doświadczenia (w złym rozumieniu) mnie nie ominęły.
    Po nie udanych testach życia w modelu prawnym postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i całkowicie zapanować nad swoim losem. Wiedziałem o życiu wszystko bo przecież zjadłem wszystkie rozumy. Odkryłem, ze zycie jest krótkie i należy je jak najlepiej wykorzystać. Czyli jak? Otóż korzystać z niego z cala energia i zaangażowaniem. Zdobyć jak najwięcej czyli wzbogacić się i hulać od rana do rana. Na dzień dobry dwa skrajnie wykluczające się przedsięwzięcia, ale pycha jakoś nie współpracuje z logika.
    Zdobywanie stało się dla mnie celem pierwszorzędnym wiec zakasałem rękawy i do roboty. Okazało się ze jest to dość łatwe. wymagało trochę czasu, sprytu, umiejętności i lawirowania czasami na granicach prawa. Trochę czasu to było ok. 10 godzin dziennie, czasami dłużej, soboty i niekiedy niedziele. Trochę sprytu to nic innego jak znalesc sposób na pozyskiwanie zleceń (fuchy, nadgodziny itp.) i jak pozbyć się konkurencji. Można by tu napisać powieść pt – Z niepohamowanej chęci zysku i bogactwa wpadłem miedzy wrony krakam jak i ony.
    Szybko osiągnąłem dostatek, ale nie zauważyłem, ze moje pragnienia i potrzeby rosną jeszcze szybciej. STUDNIA BEZ DNA. Zapadły klapy na oczy i koniec pieśni. Było by pewnie tak dalej gdyby na szczęście dla mnie złego sa tylko dobre początki.
    Jeszcze przecież chciałem hulać. i tak tez uczyniłem – „Gitara, alkohol, dziewczyny i śpiew”. Pozwalałem sobie dość. Jednak złego dobry początek powoli przeobrażał się w zło właściwe.
    Pierwszy problem malo z początku zauważalny to znajomi. Ci rozsądniejsi niż ja zaczęli znikać a ich miejsce zastępować podobni mnie. Coraz mniejsze grono, ale coraz większa paranoja. Ochrona swojej własności i skarbów to oczy nawet w czterech literach.
    Drugi problem bardziej złożony. Jak pogodzić gromadzenie majątku z wydawaniem. Jak pogodzić czas na prace z czasem na hulanie. No i gdzie czas na inne życiowe – egzystencjonalne potrzeby, i nie mam tu na myśli hobby czy czytanie książek. Kolejna paranoja.
    Tu mógłbym napisać kolejna książkę, ale myślę ze w treści podobna do wielu innych, by nie powiedzieć, ze w treści taka sama jak inne tyle tylko, ze innych autorów. Pokuszę się o stwierdzenie , ze większość ludzi mogła by być autorami podobnej treści.
    Koniec końcem moje bożyszcze w postaci pieniądza prysło jak banka mydlana. Przehulałem zdecydowana większość, alkoholizm stal się moja wizytówką, a piękne panie chętne przygód ulotniły się jak kamfora.
    Zostałem sam jak palec, goły, na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego, wypalony. O tyle tym razem gorzej, ze nie potrafiłem dostrzec alternatywy.
    Wiem, ze nie jestem jedynym który złapał się w sieci. żądzy, pożądania i samouwielbienia, wiem również ze osoby znajdujące się w matni nie przeczytają tego tekstu, a gdyby nawet jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności to i tak będą to dla nich bzdury.
    Robie to ku przestrodze wszystkich, ostrzeżeń nigdy nie za wiele, przecież nikt z nas nie jest wolny o grzechu a pokusa nie śpi ani sekundy.

    • Dzięki Wtodku za twój komentarz, ale to pewnie nie koniec, co? Jak przyszła do Ciebie nowość Ewangelii i czy faktycznie była czymś nowym?

  • A o tym to w czesci nastepnej. Przeczytalem calosc i mysle, ze to czym chcialbym sie podzielic bedzie wspolgrac z reszta.