Tajemnica Ewangelii (cz.3) – mentalność grecka

.........................................................

W dalszym ciągu próbuję skomponować pewne tło, na którym zobaczymy całą nowość Ewangelii Jezusa Chrystusa. Po opisaniu mentalności Prawa, musimy spojrzeć na mentalność grecką, czy inaczej mentalność pogańską. Dopiero widząc te dwa „modele życia” zobaczymy w pełni ten, o którym św. Paweł pisze, że jest inny i pełen mocy. Cały czas opieramy się na słowie Apostoła:

My głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan,  dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. (1 Kor 1,23-24)

Świat grecki był całkiem inny od tego żydowskiego. Przede wszystkim, do Greków nigdy nie przemówił żaden bóg, nikt nie dał im Prawa. Można by powiedzieć, że człowiek świata greckiego ( i cały świat pogańskiego) był zdany sam na siebie. Taka sytuacja „niezależności”, o której wielu także dziś marzy tylko pozornie była komfortowa. W obliczu zagrożeń natury, kataklizmów, jakichkolwiek niebezpieczeństw – taki człowiek nie miał w nikim oparcia. Jakie znalazł wyjście?

Sam stworzył sobie bogów, a raczej swoje bóstwa. Im więcej bóstw, tym bardziej człowiek czuł się bezpieczny, bo każdy ochraniał go przed czymś innym. Wydawałoby się – idealnie! Ale to rozwiązanie miało pewien mankament: jak udobruchać bóstwo? A jeśli się zdenerwuje? Jeśli nie będzie chciało tego, co ja chce? Człowiek sam stworzył sobie bóstwa, wobec których czuł lęk, składał ofiary i próbował tak obłaskawić bóstwo, aby było mu przychylne, aby pełniło jego wolę.

Nie trzeba szukać daleko aby zobaczyć, że ten styl życia jest dziś bardzo popularny. Wielu ludzi, którzy nie potrafili wypełnić Prawa, zniechęconych swoimi porażkami zerwało relację z Bogiem. Ale miejsce po Bogu musiało coś wypełnić – przecież trzeba mieć coś, co pozwoli człowiekowi w niebezpiecznym świecie czuć się pewnie. I taki człowiek tworzy sobie różne bóstwa: pieniądz, sława, wiedza, relacja emocjonalna z drugim człowiekiem, seks… To wszystko, aby poczuć się choć trochę bezpiecznym, by mieć jakiś sens… Mało tego, jeśli taki człowiek zostawił w swojej kolekcji bóstw pojęcie Boga, to relacje z Nim może przeżywać na sposób pogański, tzn: „Panie Boże, ja wiem czego potrzebuje, ja wiem co jest dla mnie dobre – ty mi to tylko daj”.

Tak na prawdę w centrum takiej mentalności stoi człowiek. Człowiek, który szuka jak „ustawić się” w życiu, szuka jak stać się wielkim, jak być mocniejszym od inny, by czuć się pewnie. Można więc powiedzieć, że to człowiek i jego „ja chcę”. Ale z drugiej strony było to ciągłe życie w lęku, życie z pytaniem: a co będzie jeśli coś nie pójdzie po mojej myśli? Wtedy cały świat się posypie, nic już nie będzie miało sensu, zostanie bezsens i nuda, pretensje i pytania: dlaczego tak? Smutny obraz takiej postawy ujawnia się kiedy człowiek dowiaduje się o chorobie swojej czy kogoś bliskiego, kiedy pojawiają się problemy w domu czy w pracy, kiedy nie idzie w szkole tak, jak człowiek sobie zaplanował… Wtedy staje człowiek wobec tej dramatycznej prawdy: nie jestem bogiem.

Cały ten sposób życia Paweł nazywa „mądrością tego świata”. Bo istotnie takie życie podpowiada świat, który nie zna Boga żywego, Boga, który się objawia i który mówi człowiekowi. W ten sposób żyje świat głosząc tylko jedno: bądź wielki, bądź mocny, nie daj się skrzywdzić, zadbaj o swoje. I w ten sposób – oprócz lęku o siebie człowiek wpada w drugą pułapkę, którą często nazywa się „wyścigiem szczurów”.

Widać więc, że ani próba sięgnięcia Boga własnymi siłami, ani wyeliminowanie Boga nie rozwiązuje problemu człowieka i pełni życia. To właśnie dlatego człowiek potrzebuje zbawienia, czyli czegoś całkowicie innego, ale o tym w kolejnym wpisie.

 

~ End Article and Begin Conversation ~

Search this Site


[]