Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Czerwiec 2018
N P W Ś C P S
« Maj    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
  • Doświadczenie Taboru było dla uczniów czymś niezwykłym. Piotr podjął próbę zatrzymania tego czasu, chciał rozbić obóz, namioty dla Jezusa, Eliasza i Mojżesza. Chciał też tak po ludzku coś zrobić, wówczas okazało się, że nie o to chodzi. Gdy on jeszcze to mówił:

    oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!» (Mk 17,5)

    W tych słowach zderza się boskie i ludzkie myślenie, boski i ludzki pomysł na zbawienie. W obliczu przemienienia, Piotr chciał wziąć udział w tym wydarzeniu, chciał się przysłużyć, zrobić coś, postawić namioty. To jest coś bardzo ludzkiego i pięknego, aby posłużyć, pomóc innym, ale nie do końca sprawdza się w relacji z Bogiem. Kiedy król Dawid chciał zbudować Bogu świątynię, podobnie jak Piotr namioty, wówczas usłyszał, że to nie on zbuduje dom Bogu, ale Bóg jemu.

    Tutaj objawia się ta sama mentalność. To nie Piotr ma budować dom Bogu, to nie Piotr ma robić coś dla Boga. To Bóg przychodzi do człowieka, aby go zbawić i dlatego słowa, które usłyszał Piotr są wezwaniem do tego, aby nie tyle wymyślać inicjatywy i działać, ale by słuchać i pozwalać się zbawić. Taka postawa to zgoda na prawdziwe zaparcie się siebie, zrezygnowanie z siebie i gotowość na bycie prowadzonym. To postawa Maryi, która pozwoliła aby stało się jej według Słowa Pana.

    To czego Bóg oczekuje od człowiek, to nie wielkie dzieła, ale posłuszeństwo Synowi. Kiedy Żydzi zapytali Jezusa co mają czynić aby wykonywać dzieła Boże, w odpowiedzi usłyszeli, że potrzeba tylko jednego. Największym dziełem człowieka jest to, aby uwierzyć w Syna (por. J 6,29). Słuchanie do którego wzywał uczniów głos z nieba jest właśnie tym dziełem, bo w Biblii słuchać oznacza być posłusznym, ufać, przyjmować i wierzyć w Słowo.

    To w Słowie człowiek może przeżywać swój osobisty, intymny Tabor. To w Słowie Bóg objawia siebie, objawia Syna, swój plan miłości. Aby Go jednak słuchać potrzeba tego wszystkiego, co było udziałem uczniów, którzy pozwolili Panu porwać się na wzgórze. Potrzeba zostawić świat, zaprzeć się siebie, zostawić swoje własne pomysły i  inicjatywy; słuchać i podążać za Jezusem, nie tylko w intelektualnych rozważaniach, ale w codzienności życia.

    Posted by ks. Sławek @ 20:54

3 komentarze to Tabor? Rewelacja! (5) – Dać posłuch Panu

  • Pozwolę sobie zadać pytanie. Problem z którym borykam się od jakiegoś czasu jest ściśle związany z tekstem. Postawa Dawida i Piotra – ludzka, ale i moim zdaniem, na miarę moich ludzkich, odczuć całkowicie właściwa.
    Myślę, że każdy człowiek obdarzony miłością, przyjmując ja, ma niesamowita potrzebę odwzajemnienia tym samym. Ludzkie ograniczenie i potrzeba uzewnętrznienia powoduje że szukamy zewnętrznych form wyrazu. Ja tak mam. Czyli, by całkowicie wyrazić swoje odwzajemnienie miłości odpowiednio do sytuacji wynajduje, a raczej instynktownie uzewnętrzniam to uczucie. Np. Mamie gestem przytulenia lub pocałunku, jeśli była to dziewczyna to dając jej kwiatki, przyjacielowi podając pomocną dłoń (to tak w ogromnym skrócie).
    W stosunku do Boga Ojca, sprawa wygląda nieco inaczej. Jest obecny, odczuwalny, ale nie widoczny. Jest Wielki, jest Kreatorem, jest moim Ojcem, który wyraził swoją do mnie miłość, oddając życie Jezusa by mnie ratować, by mnie zbawić. To powoduje, że moje ludzkie ograniczenie jakby naturalnie odczuwa większą potrzebę wyrazu odwzajemnienia miłości poza modlitwą i uwielbieniem. Dlatego bez żadnego przymusu, wręcz z ogromną ochotą staram się służyć na rożne sposoby i na miarę moich możliwość. Jest to działalność bezinteresowna tzn nie oczekuje w zamian ani dodatkowych przywilejów, nagród czy też ciepłego miejsca obok pieca. Tym samym utożsamiam się z Piotrem i Dawidem. To może pytanie. Czy moje odczucia, potrzeba odwzajemnienia miłości dodając do uwielbienia i modlitwy coś więcej, mając świadomość moich ograniczeń to podążanie w ślepy zaułek?

    • Wywołany do odpowiedzi, podejmę temat, choć w kilku słowach:)
      Oczywiście posługa jako forma odwzajemnienia miłości jest czymś słusznym! Problem jednak polega na tym, że my myślimy po ludzku, z ludzkiej perspektywy, a Bóg myśli po Bożemu.
      Rzeczy, które nam po ludzku wydają się rewelacyjne, nie zawsze takie są z bożego punktu widzenia. Weźmy przykład Saula (1 Sm 13). Był na wojnie, czekał na na wsparcie Boga i przybycie proroka Saula… Nie mógł się doczekać, więc wpadł na pomysł, że sam złoży ofiarę Bogu. Rzecz po ludzku dobra, pobożna! A jednak gdy przyszedł prorok, zganił go.
      To co należy do człowieka, w czym wyraża się cała nasza miłość i wdzięczność to nasłuchiwanie i pełnienie woli Pana. To nie jest siedzenie z założonymi rękami, to jest aktywność, walka i przez to wyraża się miłość. Czasami Pan bardziej niż dzieł oczekuje milczenia, ukrycia. Czasami świadectwa i działania. Ważne jest to, aby i w jednym i w drugim było nasłuchiwanie, zaufanie i posłuszeństwo, a nie realizacja własnych pomysłów i siebie przy okazji.

      Mam nadzieję że nieco rozjaśniłem, jeśli nie to możemy nieco kontynuować temat.
      Pozdrawiam Włodku!

  • BOG nasz STWORCA,nasz OJCIEC,po przez SYNA SWOJEGO,w nas zbudowal swiatynie(namiot) DUCHA SWIETEGO,uswiadomienie sobie i zaakceptowanie tego faktu dodaje mi wiary i modle sie i adoruje i uwielbiam Jezusa po przez milosc do NIEGO i robienie wsystkiego innego co buduje te swiatynie, w nieoczekiwaniu jakiejs nagrody,to to jest szukanie Krolestwa Bozego,a wszystko reszte zostanie nam przydane wedlug Krola Krolow woli.To slepe dziecka zaufanie,a nie slepy zaulek!