Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Kwiecień 2018
N P W Ś C P S
« Mar    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  
  • Aby dopełnić pierwszą część tajemnicy Taboru, musimy zwrócić uwagę na jeszcze jeden element. Widzieliśmy już, że owa rewelacja wymyka się z ludzkich schematów. To nie jest show, ale intymne doświadczenie uczniów. I choć z Tabor fascynuje, tak jak Piotra, to zapominamy o jednym: Tabor także straszy. Bez uświadomienia sobie tego nie zrozumiemy do końca Tego, który się objawił. W Ewangelii czytamy, że po słowach Ojca wzywających do posłuszeństwa Synowi:

    Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli (Mt 17,6)

    Wróćmy jeszcze raz do tego, co się wydarzyło. Mateusz relacjonuje: oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!». Te słowa są także rewelacją, nawet większą niż sam świetlisty wygląd Jezusa. Po pierwsze pojawia się obłok, a w Starym Testamencie to znak obecności Boga, znak Jego chwały. Natomiast Liturgia święta Przemienienia Pańskiego idzie jeszcze o krok dalej i stwierdza: W jaśniejącym obłoku ukazał się Duch Święty (Antyfona na wejście). Pośrodku tego obłoku obecności Świętego objawia się głos, który Jezusa nazywa Syna, a więc głos Ojca. W tym momencie, wraz ze słowami skierowanymi do uczniów dokonuje się pełna rewelacja, pełne objawienie, objawienie się Trójcy: Ojca, Syna i Ducha Świętego!

    To właśnie wobec takiego objawienia Piotr już nie był taki zafascynowany i nie mówił o namiotach. Uczniowie upadli na twarz i zlękli się. W tym momencie dotarło do nich, że stają wobec tajemnicy, która całkowicie ich przerasta. Stąd ich gest adoracji, padnięcia na twarz, odkrycia własnej biedy wobec Świętego. Doświadczenie uczniów na Taborze jest doświadczeniem Izajasza, który wobec objawienia się chwały Bożej woał: «Biada mi! Jestem zgubiony! Wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam pośród ludu o nieczystych wargach, a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów!» (Iz 6,5). Kiedy człowiek staje wobec Boga żywego i prawdziwego, traci grunt pod nogami. Jest to zawsze spotkanie z tym, który przerasta człowieka, wobec którego człowiek nie ma żadnej kontroli, i wobec którego jest bezbronny i bezradny. Stąd taka reakcja uczniów.

    Tabor nie jest więc tylko rewelacyjnie miły i przyjemny. Tabor jest także rewelacyjnie przerażający i budzący grozę. Doświadczenie Boga prawdziwego jest tajemnicą fascynacji i strachu zarazem, pragnieniem bycia z Panem i pragnieniem ukrycia się, zapadnięcia się pod ziemie z powodu wstydu i własnej kruchości. Bóg, który się objawia nie jest kumplem, któremu można przybić piątkę, nie jest tylko przyjacielem, który jest jednym z nas. Jeśli daje się poznać w ten sposób, to jest to tylko Jego gest uniżenia. Jeśli chcemy Go takim zachować i próbujemy tworzyć z Nim jedynie rewelacyjnie miłe relacja, to wcześniej czy później rozminiemy się ze Świętym i Niepojętym.

    Przemienienie Taboru jest darem dla uczniów i jako takie musi pozostać, także dla nas. Nie możemy się go domagać, szukać i oczekiwać. Jeśli jest w nas taka mentalność to znaczy, że jeszcze nie do końca zrozumieliśmy co tam się wydarzyło. Tam nie było tylko miło i przyjemnie, tam były też chwile grozy, objawienia się Boga, którego obecność i głos rzuca człowieka na ziemię. Tabor, to także takie doświadczenie, bo w żadnym innym momencie, tak jak w tym człowiek nie widzi swojego grzechu, swojej pychy, egoizmu. Prawdziwy Tabor więc kruszy człowieka, a to już nie jest takie miłe, nawet jeśli prowadzi go do nowego życia.

    W ten sposób kończymy pierwszą część rozważań o Taborze. Boska rewelacja trwa nadal, przede wszystkim w Kościele i w Liturgii, dlatego musimy zrobić kolejny krok, aby nie pozostać w połowie drogi. Zaczynamy za tydzień!

    Posted by ks. Sławek @ 20:56

1 Comment to Tabor? Rewelacja! (6) – Wobec Niepojętego

  • Prawdziwy Tabor więc kruszy człowieka, a to już nie jest takie miłe, nawet jeśli prowadzi go do nowego życia.

    Mocne stwierdzenie, a zarazem pełne prawdy. Nasunęła mi się przy okazji refleksja którą chciałbym się podzielić. Podążając za św. Augustynem, nie wdając się w szczegóły, który porównuje nasze nawracanie do operacji medycznej, czyli pierwej zadany ból by nastąpiło uzdrowienie. Myślę że w moim duchowym życiu tak na prawdę chodzi właśnie o to by dać się skruszyć. To serce z kamienia przerobić na tętniący życiem organ, który jak gąbka będzie chłonął –

    Doświadczenie Boga prawdziwego jest tajemnicą fascynacji i strachu zarazem, pragnieniem bycia z Panem i pragnieniem ukrycia się, zapadnięcia się pod ziemie z powodu wstydu i własnej kruchości.

    Wydaje mi się że właśnie to skruszenie to jedyna droga do Boga żywego i prawdziwego. W tedy takie spotkanie może okazać się wcale nie takie straszne.