Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Styczeń 2018
N P W Ś C P S
« Gru    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  
  • Druga niedziela adwentu prowadzi nas w kierunku konkretu życia. Przyjście Pana nie jest bowiem tylko ideą, ale wydarzeniem, a wydarzenie ma swój czas i swoje miejsce. Dlatego św. Łukasz bardzo konkretnie wprowadza nas w historię zbawienia:

    Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i kraju Trachonu, Lizaniasz tetrarchą Abileny; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni (Łk 3,1-6)

    To co zwraca uwagę, to datacja, której dokonuje Ewangelista. Robi to odnosząc się do konkretnych osób w historii nie tylko Izraela, ale i Cesarstwa Rzymskiego tak jakby chciał powiedzieć, że Słowo, które zostało dane Janowi pada na grunt konkretnej historii świata. Bóg wciela się w tą konkretną historię, a nie poza nią. On potrafi wszystkie wydarzenia, rządy, okoliczności uczynić miejscem historii zbawienia mocą swojego posłanego Słowa.

    Ale to na co chciałbym zwrócić uwagę, to ostatnie słowo tego zdania. Owo na pustyni. Słowo pada w konkretnym czasie, ale i w konkretnym miejscu, a tutaj tym wskazanym miejscem jest pustynia. Ten szczegół wydaje mi się bardzo ważny, wręcz fundamentalny dla adwentu (można trochę o tym poczytać we wpisie z ubiegłej środy). Dlaczego pustynia?

    Przede wszystkim, człowiek po grzechu pierworodnym musiał opuścić ogród, a poza nim było… pustkowie. Pustynia jest wiec w jakimś sensie obrazem stanu człowieka po grzechu pierworodnym. Człowiek, który zerwał relację z Bogiem nie żyje już w ogrodzie życia, ale na pustyni. Co co jest właściwe dla tego miejsca to walka o przetrwanie, zmaganie się, trud… Na pustyni nie ma wody, nie ma roślin, owoców, jest widmo śmierci. Na pustyni w końcu człowiek doświadcza jak jest kruchy, jak bezsilny i bezradny. Pustynia w jakiś sposób odziera człowieka z wszelkich iluzji, mówi o tajemnicy przemijalności i śmierci, a więc o prawdzie ludzkiego życia.

    I to dlatego Bóg posyła swoje słowo nie do cesarzy i kapłanów, nie do miasta pełnego gwaru i udogodnień życia, ale na pustynię! Bóg wychodzi na spotkanie człowiekowi tam, gdzie człowiek znalazł się po grzechu. Jednym słowem Bóg wychodzi naprzeciw zranionemu grzechem Adamowi! On nie idzie tam, gdzie człowiek sobie radzi, ale tam gdzie doświadcza on prawdy swego życia. Bóg posyłając swoje słowo na pustyni chce spotkać się z człowiekiem tam, gdzie jest on najbardziej kruchy.

    Żyjąc w konkretnym czasie, warto spojrzeć w prawdzie na własne serce, warto jak Jan Chrzciciel opuścić gwar miasta, wszelkie wygody nowoczesności i wyjść na pustynię. W praktyce może to oznaczać odwagę szczerości wobec siebie, uznanie i przyznanie się do tych niewygodnych momentów i wydarzeń naszego życia, które przypominają nam o naszej grzeszności i kruchości. Takie momenty pustyni to chwile, w których człowiek zmaga się, doświadcza trudu życia, a może nieraz leży rozłożony na łopatki, nie widząc już nadziei. Pustynią może być też doświadczenie ciszy (warto nieraz wyłączyć wieczorem tv, radio, internet i telefon), a nieraz samotności.

    Te po ludzku przeklęte momenty pustyni mogą stać się błogosławione, kiedy odkryjemy że to na pustynię, a nie do miasta, Pan posyła swoje Słowo. Nawet więcej, dzięki Eucharystii On jest tam z nami, tak jak był z Izraelitami karmiąc ich swoją manną. To na pustynie znalazł się człowiek po grzechu pierworodnym i na pustyni rozpoczyna się zbawienie! Także to konkretne, w konkretnym czasie i momencie życia: mojego i twojego!

    Posted by ks. Sławek @ 22:15

Comments are closed.