Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Sierpień 2018
N P W Ś C P S
« Lip    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  
  • Rok święty ma dwa ważne znaki związane z dwoma wydarzeniami. Dziś o pierwszym z nich – to pielgrzymowanie. Zobaczyliśmy już, w skrócie, początki roku jubileuszowego ustanowionego przez Boga jako czasu łaski, powrotu do pierwotnego początku i zapowiedzi wieczności. Potem zobaczyliśmy przemianę rozumienia roku jubileuszowego, który Jezus połączył ze swoją osobą. Teraz czas na historię Kościoła…

    W niej,  na pierwszy rok jubileuszowy trzeba było sporo czekać. Pierwsze takie wydarzenie zostało bowiem ogłoszone przez papieża Bonifacego VIII w roku 1300. Ogłaszając ten rok łaski, papież zachęcał aby odbyć pielgrzymkę do Rzymu, do grobu Apostołów i dzięki temu dostąpić miłosierdzia, otrzymując odpust zupełny. W ten sposób dochodzimy do pierwszego symbolicznego znaku, który właściwy jest dla roku jubileuszowego – to pielgrzymowanie.

    Tradycja pielgrzymowania jest o wiele starsza, sięga korzeniami już Starego Testamentu. Wówczas to każdy pobożny Żyd co roku odbywał pielgrzymkę do Jerozolimy. Takie wędrowanie nie było tylko aktem kultu. Ono także przypominało i uczyło sensu życia i dynamiki wiary. Pielgrzymowanie, już od czasów Abrahama było pewnym wyznacznikiem wiary. On, ojciec wszystkich wierzących został wezwany do tego, aby wyjść ze swojej ziemi rodzinnej i zacząć wędrować do ziemi obiecanej. Tak samo Izraelici zostali wezwani, aby wyjść z Egiptu, domu niewoli i podjąć wędrówkę do tej samej ziemi Abrahama. Izraelici zdawali sobie sprawę, że wierzyć, to być w drodze, to być ciągle wzywanym, aby podążać za wezwaniem Pana. Człowiek wiary, to człowiek, który nigdy nie zatrzymuje się, ale pozwala się prowadzić Panu.

    Wędrówka do Jerozolimy do tego wędrowania dodawała jeszcze jeden istotny element. Cel – świątynia, miejsce, w którym mieszka Chwała Boga. W ten sposób wędrowanie nie było już podążaniem w nieznane, wędrowaniem jakby po omacku. Było to pielgrzymowanie ku Bogu, ku Jego świętemu miastu, ku świątyni. Takie wędrowanie było przepełnione tęsknotą, i nadzieją, a także radością na myśl o celu: Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano, idziemy do domu Pana!

    Dla chrześcijan pielgrzymowanie nabrało jednak nowego, głębszego sensu. Pierwsze pielgrzymki jako swój kres miały oczywiście Ziemię Świętą, Santiago di Compostela, Rzym. Było to zawsze pielgrzymowanie do miejsc świętych, miejsc obecności Boga. Wędrowanie i Bóg jako jego kres nabierało bowiem nowego sensu. Ono było dokładnym streszczeniem tego, czym jest życie. To wędrówka do Niebieskiego Jeruzalem! Kresem tego podążania nie była już jakaś niepewna, niewiadoma, nieprzenikniona śmierć, ale spotkanie z Panem, pełnym miłosierdzia. On kochając woła prowadzi, oczekuje i już cieszy się na to spotkanie w weczności.

    Wędrowanie oczywiście ma nie tylko wymiar przestrzeni (pokonywania kilometrów), albo czasowy (długość życia). Ono ma także wymiar duchowy: pokonywanie zwątpień, grzechów, dochodzenie do spotkania z Panem, chwile słabości, upadków, powstań, radości, zmęczenia. Cechą charakterystyczną pielgrzyma jest jednak to, że wszystkie te sytuacje przeżywa on jako pewną całość, ukierunkowaną na cel, a nie jako oderwane od siebie i nie mające z sobą związku wydarzenia.

    Jednym znaków współczesnej kultury jest pustka egzystencjalna i brak poczucia sensu życia. Jednym z przyczyn tego jest właśnie fakt, że współczesny człowiek nie patrzy już na życie jako na pielgrzymowanie, które ma swój cel. Uczeni, którzy analizują społeczeństwa mówią, że człowiek XX/XXI wieku jest bardziej podobny do włóczęgi, niż do pielgrzyma. Wałęsa się on nie wiedząc dokąd i po co, szuka nowych wrażeń albo oddaje się całkowicie pracy, aby zagłuszyć wewnętrzną nudę i pustkę.

    Być może właśnie jako antidotum na taki stan serca, Pan daje nam rok święty jako czas przypomnienia sobie tego, czym jest nasze życie. Warto pomyśleć o jakiejś pielgrzymce w roku jubileuszowym. Warto wyruszyć w drogę, ale nie po to by odbyć pobożną praktykę i być z siebie zadowolonym. Warto wyruszyć po to, aby na nowo przypomnieć sobie i uczyć się tego, że jesteśmy pielgrzymami: ludźmi, którzy idąc przez ten świat wiedzą po co i dokąd zdążają. A może, lepiej do Kogo, zdążają. Jesteśmy wędrującymi na spotkanie, aby ujrzeć Oblicze Miłosierdzia.

    Za tydzień o drugim ważnym znaku.

    Posted by ks. Sławek @ 19:10

Comments are closed.