Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Październik 2018
N P W Ś C P S
« Wrz    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  
  • Po spojrzeniu na dynamikę celebracji sakramentu pojednania dzisiaj po raz pierwszy zatrzymamy się nad słowami rozgrzeszenia, które pozwolą nam głębiej zrozumieć co się podczas tego sakramentu dokonuje. Słowa te brzmią:

    Bóg Ojciec miłosierdzia
    który pojednał świat ze sobą
    przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna,
    i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów
    niech ci udzieli przebaczenia i pokoju, przez posługę Kościoła.
    I ja odpuszczam tobie grzechy
    w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen

    Pierwsza część tej modlitwy próbuje nam pokazać misterium, w którym podczas spowiedzi uczestniczymy. Zarysowuje ona panoramiczne spojrzenie na całe zbawcze dzieło Boga. Słowo klucz w tej pierwszej części to pojednanie. Bóg pojednał świat ze sobą. Spróbujmy zrobić jeszcze krok wstecz i zobaczyć dlaczego świat potrzebował pojednania, spójrzmy na otchłań rozdarcia.

    Świat stworzony przez Boga był światem jedności. Jedność ta miała trzy wymiary: człowiek był w jedności z Bogiem, żyjąc tym samym duchem miłości i dzielenia się, był w jedności z drugim człowiekiem widząc w nim bliźniego, dar Boga i osobę godną miłości, oraz był w jedności z sobą samym widząc swoją wartość, ciesząc się swoim życiem i przeżywając wdzięczność za dar istnienia. Ta jedność wyrażała się także w otwartości na wszystkich i na wszystko. Taki boski styl życia dawał człowiekowi poczucie szczęścia.

    Grzech, na który pierwsi ludzie się zdecydowali był sprzeniewierzeniem się tej jedności. Przede wszystkim było to sprzeniewierzenie się boskiemu stylowi życia, a więc jedności z Bogiem. Powiedzieli „nie” Bogu, czyli wyparli się relacji z Nim. Tak zniszczyli fundament jedności, zburzyli most przyjaźni przez co pomiędzy nimi a Bogiem powstała otchłań. W pełnym jedności świecie pojawiło się pęknięcie, pojawiła się przepaść i powstały jakby dwa światy: ten Boski (świat miłości) i ten ludzki (świat egoizmu).

    Św. Augustyn napisał w IV wieku, że istnieją dwa państwa, Boże i ludzkie. Państwo Boże to to, którego obywatele są gotowi do miłości tak wielkiej, aż po zapomnienie o sobie samym. Państwo ludzkie, państwo świata to to, którego obywatele dążą do tak wielkiego egoizmu aż po wyparcie się Boga i zapomnienie o innych. Między jednym a drugim światem jest otchłań śmierci: aby przejść do Państwa Bożego trzeba umrzeć dla siebie, dla swoich pragnień, dla swojego ja. A że obywatele państwa ludzkiego, dotknięci wirusem własnego ja nie chcą ogołacać się i umierać, otchłań jest nie do przezwyciężenia.

    Dodać trzeba, że ten podstawowy brak jedność wpływa na jakość życia w państwie ludzkim. Brak jedności z Bogiem i hołdowanie własnemu ja sprawia, że człowiek nie jest w stanie wejść w bezinteresowne relacje z drugim człowiekiem. Jest gotów wejść jedynie w takie relacje, które mu służą, dają satysfakcję, poczucie radości, ciepła… Ale konsekwencja tego podstawowego rozdarcia sięga jeszcze głębiej. Człowiek boi się wejść w jedność z sobą samym, boi się tego wszystkiego, co ciemnie i ponure w nim, lęka się że to wszystko może zniszczyć wewnętrzne królestwo własnego ja. W ten sposób ukrywa się, tworzy maski, wypiera ciemne strony samego siebie. Ostatnią konsekwencją braku jedności z Bogiem jest brak jedności ze światem natury, przyrody: także to stworzenie człowiek próbuje wykorzystać, zużyć dla budowania potęgi własnego ja.

    Takie jest tło, na którym rozgrywa się dzieło zbawienia, dzieło pojednania, którego nie mógł podjąć się nikt inny, tylko Bóg. Tylko On jest gotów do miłości, aż po zaparcie się siebie samego, tylko On jest gotów przekroczyć mroczną otchłań rozdarcia, aby pojednać świat ze sobą: innymi słowy – aby świat uratować i ocalić. O tym jednak w przyszłym tygodniu.

    Tymczasem zachęcam do tego, aby przyglądnąć się własnemu życiu z ufnością i zobaczyć te wszystkie miejsca niepojednane. Te miejsca i wydarzenia z życia niechciane, nieakceptowane, które wypychamy poza naszą świadomość. Warto popatrzeć na to czego się wstydzimy, co chcielibyśmy usunąć, wykasować, wymazać z naszego życia. Warto popatrzyć jakie otchłanie dzielną nas z Bogiem, z bliźnimi. Spróbujmy się jednak zmierzyć także z tą przepaścią, która oddziela nasze wyobrażenie o nas – dobrych i idealnych – od prawdy o nas: często ponurej i wstydliwej. To wszystko pozwoli nam odkryć wielkość tego, co się dokonuje w sakramencie pojednania.

     

    Posted by ks. Sławek @ 20:24

1 Comment to Zanurzeni w miłosierdziu (8) – Mroczna otchłań rozdarcia

  • Tak czesto sluchalem tych slow, lecz zawsze skupialem sie na samym akcie rozgrzeszenia, przebaczenia grzechow. Brakowalo owego zrozumienia, zrozumienia tego dlaczego tu jestem i dlaczego Pan Bog, moj Tato, przebacza mi (oczywiscie dlatego ze mnie kocha), bo chce pojednania, chce abym jako jego ukochany syn, wyszedl ze swojej fortecy egoizmu i wygody. Abym nie zyl tylko dla siebie i dla moich najblizszych, ale abym z Dobra Nowina wychodzil doludzi. Abym Bogiem w moim sercu dzielil sie z tymi do ktorych On mnie w swoim zamysle posyla…