Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Maj 2018
N P W Ś C P S
« Kwi    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
  • Spoglądając dotąd na tajemnicę Kościoła zobaczyliśmy, że Pan Bóg ustanowił Go, aby ci, którzy do niego należą mogli doświadczać zbawienia. To wyzwolenie, którego Pan pragnie dla każdego człowieka, to przede wszystkim wyzwolenie z życia dla siebie, wyjście poza własne horyzonty aby kochać braci. Aby to umożliwić Pan sam gromadzi nas i przemienia mocą swojego Słowa i sakramentów. Ale to jeszcze nie koniec!

    Kościół, jako Ciało Chrystusa, wierzący jako wspólnota, nie mogą zamknąć się tylko we własnym gronie, dla siebie. Nawet jeśli życie jednością jest już jakimś wyzwaniem, to nie jest to cel sam w sobie. Pan postawił przed Kościołem cel o wiele większy i dopiero taka misja może przezwyciężyć małostkowość wspólnot i wyolbrzymianie tego, co jest drugorzędne. Dopiero prawdziwa misja nadaje pełny sens życiu Kościoła i w konsekwencji każdemu z jego członków. Jest to misja Jezusa Chrystusa, którą Kościół ma kontynuować, czyli misja prorocka, kapłańska i pasterska.

    Choć jest to jedna misja, to ma ona trzy wymiary, a co za tym idzie, także trzy grupy adresatów. Pierwszy i najbardziej powszechny wymiar to wymiar pasterski. Być pasterzem to troszczyć się, kochać, dbać, być odpowiedzialnym. Misja pasterska Kościoła obejmuje cały świat, bo jako Ciało Chrystusa Kościół jest wezwany aby kochać wszystkich ludzi, aby wszystkim objawiać bezinteresowną miłość Pana Boga. Bez względu czy ktoś jest wierzący czy nie, dobry czy zły, miły czy gburowaty. Ten kto żyje z Chrystusem stopniowo staje się zdolny do takiej bezwarunkowej miłości.

    Druga misja to misja prorocka. Ta misja polega na przepowiadaniu Słowa, na świadectwie bardziej konkretnym. Prorok to także ten kto potrafi interpretować życie w świetle słowa Pana. Adresaci tej misji są już bardziej skonkretyzowani. O ile bowiem kochać można każdego, o tyle nie każdy jest zainteresowany Słowem, otwarty na to by je usłyszeć i przyjąć. Wówczas, wobec takich osób pozostaje misja prorocka, troski, miłości. Być może kiedyś ci zamknięci odbiorcy sami zapytają o to, skąd taka bezinteresowna miłość i wtedy dopiero, takim pytaniem otworzą drogę dla misji prorockiej.

    Ostatni wymiar misji Chrystusa to misja kapłańska. To misja najbardziej intymna, misja składania ofiary. Przede wszystkim jest to ofiara Chrystusa, ale dzięki włączeniu w misję kapłańską, także ofiara każdego wierzącego, zjednoczonego z Panem. Nie jest to ofiara wynikająca z obowiązku, ale z odkrycia miłości i chęci darowania samego siebie Panu. Adresaci tej misji to jeszcze węższe grono: to ci, którzy poznali intymną miłość Chrystusa i są gotowi zrobić coś ze swoim życiem dla niego.

    Kościół żyje więc nie tylko dla siebie, ale żyje dla świata. Nie wszystkich musi przyprowadzić na Liturgię, nie wszystkim musi głosić Słowo, ale jest wezwany żeby wszystkich kochał i w ten sposób prowadził świat do pełni miłości. Jeśli w świecie jest za mało miłości, jeśli w naszych miejscowościach, wspólnotach, rodzinach jest za mało miłości, to jest to znak zapytania czy miejscowy Kościół jeszcze żyje tym czym żyć powinien – misją – czy może zajął się i pozwolił się zaprzątnąć drugorzędnymi sprawami.

    Na koniec dodam jeszcze jedno: misja, o której piszę nie może być rozumiana tylko jako misja każdego chrześcijanina osobno. Oczywiście, że to indywidualne włączenie się w nią jest istotne, ale to zawsze misja Chrystusa, wspólnoty, a nie prywatna sprawa człowieka. Porównując to do frontu walki, nawet jeśli każdy żołnierz musi walczyć, to siła tkwi w armii. Odłączenie się i walka na własną rękę jest skazana na klęskę. Dlatego tak ważne jest rozwijanie świadomości, że Bóg gromadzi nas jako wspólnotę, jako parafię – dla misji. Niedzielna Eucharystia nie jest tylko obowiązkiem, ale jest zebraniem się Kościoła, aby potem wyruszyć na misję i bardziej kochać tych, często zamkniętych w swoich domach, zamkniętych na Słowo Boga i Eucharystię. To także ze względu na nich i dla ich zbawienia przychodzimy do Kościoła.

    Tylko wtedy może zabłysnąć jako światło dla narodów, dla naszych sąsiadów, przyjaciół, bliskich i znajomych, którzy mieszkają w mroku śmierci, zamknięci i pozbawieni sensu życia, nadziei i miłości. Takie bycie światłem dla świata pozwala zasmakować prawdziwego szczęścia.

    Posted by ks. Sławek @ 22:14

Comments are closed.