Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Kwiecień 2018
N P W Ś C P S
« Mar    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  
  • Po wizycie w domu Marty i Marii, Jezus udał się na inne spotkanie. Tym razem to spotkanie ze swoim Ojcem. To spotkanie było tak intensywne, że uczniowie zapragnęli by Pan nauczył ich takiej modlitwy. Jezus odpowiadając na prośbę zdradza co kryje się w Jego sercu. Obrazem, który ilustruje sens modlitwy w duchu Jezusa jest ten przytoczony przez Mistrza, gdy mówi:

    Kto z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, użycz mi trzech chlebów, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam, co mu dać” (Łk 11,1-13)

    Dwa zasadnicze rysy charakteryzują ten obraz. Pierwszy to zażyłość z przyjacielem. Jezus mówi, że modlitwa jest relacją tak zażyłą, że nawet w środku nocy można iść do przyjaciela z prośbą. W modlitwie Jezusa nie ma bowiem granic, nie ma tematów tabu, nie ma pozorów. Ów środek nocy wyraża z jednej strony porę najbardziej nieodpowiednią, ale z drugiej strony to także obraz mroków niemocy człowieka. Właśnie wówczas, w środku nocy, kiedy nie ma do kogo się udać, jest ów jeden, jedyny przyjaciel.

    O wiele ważniejszy wydaje mi się jednak drugi rys tej modlitwy. Człowiek idzie do swojego przyjaciela, w jakiś sposób upokarza się, nie we własnej potrzebie! Robi to po to, aby mieć czym poczęstować swojego przyjaciela, aby mieć czym ugościć przybysza. Nocne przyjście nie jest więc powodowane własną potrzebą, ale pragnieniem pomocy bliźniemu. Modlitwa Jezusa zawsze jest modlitwą dla bliźnich, za bliźnich. Nie jest ona nigdy modlitwą egocentryczną, skierowaną na własne potrzeby. Jest to modlitwa, która otwiera na relacje i która rodzi się z relacji.

    Jezus jest pierwszym, który nawet w środku nocy szedł do swojego Przyjaciela-Ojca, aby prosić o chleb życia dla tych, którzy do Niego przychodzili. Pan jest pierwszym, który pókał, aby zostało Mu otworzone, prosił, aby zostało Mu dane – zawsze jednak dla nas, nigdy dla siebie! Jego wytrwałość powodowana była nie własną potrzebą, ale miłością dla drugiego człowieka.

    Dziś Pan, karmiąc nas na Eucharystii tymi otrzymanymi w środku nocy swojej męki Chlebami, zaprsza nas, aby wejść w ducha Jego modlitwy. Pan uczy nas, aby zapomnieć o sobie – o nas troszczy się On – i aby zacząć ze śmiałością, zażyłością i wytrwałością modlić się za bliźnich. Taka modlitwa upodabnia nas do Syna Bożego i niesie dar zbawienia tym, zarówno tym, za których jest modlitwa, jak i – paradoksalnie – samym orędownikom.

    Posted by ks. Sławek @ 18:47

Comments are closed.