Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Grudzień 2018
N P W Ś C P S
« Lis    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  
  • Tym razem w Liturgii Pan otwiera przed nami swoje serce pełne udręki. W takim stanie ducha stawia trudne pytanie i sam odpowiada w zaskakujący sposób:

    Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam.

    Brak pokoju i rozłam, o którym mówi Jezus musi być dobrze zrozumiany. W innym miejscu, w wieczerniku Pan sam zapowiada, że zostawia swój pokój, jakiego świat nie zna. Królestwo niebieskie z kolei też jest nazywane królestwem pokoju, a sam pokój jest owocem Ducha Świętego. Dlaczego więc Pan mówi o rozłamie?

    Pan przychodząc na ziemię, wszedł w świat grzechu, świat pokryty mrokiem śmierci. Dla żyjących mentalnością tego świata, pokój polega na tym, aby nikt za bardzo ich nie drażnił, nie negował ich zachowania, nie czepiał się. Właśnie z takiego rozumienia pokoju zaczęliśmy wszystko tłumaczyć sobie tolerancją, wolnością każdego człowieka. W ten sposób każdy na święty spokój, robi to co chce i jest dumny z tego, że jest wyzwolony z wszelkich zasad i norm. Problem polega na tym, że nawet jeśli może w owym świętym spokoju robić to co chce, to ciągle żyje w mroku i cieniu śmierci, w świecie, który nie daje nadziei, który jest iluzją szczęścia.

    Pan wszedł w ten świat i stał się znakiem sprzeciwu, już od samego początku. Nie zgodził się na to, aby tańczyć tak jak gra świat, nie przyszedł dać ludziom świętego spokoju, ale prawdziwy pokój! Aby ten pokój królestwa Bożego mógł wejść na ziemie, Jezus musiał dokonać rozłamu. W pierwszym rzędzie, musiał rozbić skorupę grzechu, skorupę lęku. To właśnie w ciemności Gestemani, a potem na twardym wzgórzu czaszki, Golgocie, wbił krzyż, aby w ten mroczny świat mógł wejść promień boskiego światła. To był pierwszy rozłam, którego Pan dokonał.

    Drugi rozłam dokonał się wśród ludzi. Jedni przyjęli orędzie Pana, otworzyli się na światło, życie, nadzieję, zapierając się swojego starego, wygodnego – ale śmiertelnego życia. Inni wybrali swoje zalęknione mroczne bytowanie, w którym wszystko można, ale w którym brak nadziei na coś więcej niż tylko pogodzenie się z tym, że życie przeminie i się skończy. W ten sposób Słowo mówi o synach ciemności i synach światła, którzy są całkowicie różni: podążają w całkowicie przeciwnych kierunkach i żyją według całkowicie innych mentalności.

    Dzisiaj świat proponuje życie bez granic, bez rozłamów, bez jasnych kryteriów co jest dobre a co złe. Wszystko wydaje się być dopuszczalne, a wartością najwyższą zdaje się być ów święty spokój, który ma pozwolić każdemu człowiekowi bezpiecznie zamknąć się w swoim małym wygodnym i bezpiecznym światku. Taki brak rozłamu w sposób subtelny idzie o krok dalej i zamyka inny rozłam, który ofiarował nam Pan: rozłam dokonany w zamknięciu na życie wieczne: rozłam, przez który dociera do nas życie, i przez który my możemy ku życiu zmierzać.

    Rozłam może być więc błogosławiony, może być szansą na życie. Jest on jednak takim tylko wówczas, kiedy jest to rozłam dokonany przez Pana i ze względu na Pana! On zaczyna się wówczas, kiedy Pan rozłamuje skorupę egoizmu naszego serca, a potem prowadzi nas ku sobie. Wówczas trzeba się liczyć z tym, że będziemy jak Pan znakiem sprzeciwu dla świata, dla bliskich. Ale taki rozłam i jasne granice są konieczne, aby zdobyć życie. Są także konieczne, aby być punktem odniesienia dla tych, którzy łudzą się, że święty spokój i brak jakichkolwiek granic może być drogą do szczęścia.

    Posted by ks. Sławek @ 13:42

Comments are closed.