Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Czerwiec 2018
N P W Ś C P S
« Maj    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
  • Aby dopełnić temat przebaczenia, warto zatrzymać się nad jeszcze jednym elementem: nad pojednaniem. Przebaczenie bowiem, to proces, który dokonuje się w człowieku, to praca osobista. Jej owocem jest zmiana postawy i uczuć wobec tego, kto nas skrzywdził i uwolnienie się od więzów przeszłości. Pojednanie natomiast, jak nazwa wskazuje, to dzieło dwojga. Pojednanie jest odbudowaniem relacji, którą rana zniszczyła. Obrazowo można powiedzieć, że przebaczenie to umacnianie brzegu rzeki, a pojednanie to odbudowa zburzonego mostu. Oczywiście taki most może powstać tylko wówczas, kiedy jego punkt oparcia (serce) jest do tego gotowe (przebaczyło).

    Pojednanie jest wyzwaniem. Człowiek może nie chcieć się pojednać, może powiedzieć że rana, którą otrzymał skończyła wszystko, że nie warto się starać, nie warto ryzykować… A jednak gdzieś głęboko wewnętrznie nasze serce potrzebuje pojednania, bo zostało stworzone do relacji! To pojednanie pozwala ocalić relację, w którą nieraz wiele zainwestowaliśmy, ocalić relację z osobą, z która przeżyliśmy wiele pięknych chwil. To pojednanie sprawia że pozwalamy na nowo żyć drugiej osobie w nas. Nie zamykając się na bliźniego, wchodzimy w pełniejszy wymiar życia, bo życie potrzebuje mostów, a nie murów!

    Schematycznie, most pojednania, składa się z czterech elementów, które kolejno omówimy. Pierwszy z nich, to decyzja. Przede wszystkim decyzja, czy chcemy się pojednać, po drugie decyzja w jaki sposób się pojednać. Aby podjąć taką decyzję, konieczne jest pokonanie barier, które nieraz pojawiają się w naszym sercu. Worthington wymienia schematycznie kilka z nich.

    Bariery po stronie osoby, która została urażona albo zraniona:

    1. Nie chcę zobaczyć osoby, która mnie skrzywdziła, jeśli ona też cierpi.
    2. Nie chcę wyrzec się mojego prawa, aby go(ją) ukarać.
    3. Czuję się lepszy od niego(niej) i nie chcę się tego poczucia pozbawiać.
    4. Czuję się zbyt wrażliwy na zranienia i boję się że mógłbym być znowu zraniony lub odrzucony.
    5. Boję się, że nie uznam go(jej) więcej za odpowiedzialnego(ą) po tym co zrobił(a).
    6. Cierpię jeszcze zbyt wiele i potrzebuję czasu, aby się pojednać.

    Po stronie osoby, która zraniła, bariery i obawy mogą być następujące:

    1. Nie dopuszczam do myśli tego, że wyrządziłem zło, że jestem do tego zdolny.
    2. Jest zawstydzające i krępujące przyznać się przed nim(nią) do błędu.
    3. Wiem, że to co zrobiłem ma swoje usprawiedliwienie.
    4. Nie mogę powiedzieć, że się pomyliłem, bo to pokaże moją słabość.
    5. Co się wydarzy, jeśli zraniona osoba mi nie przebaczy?
    6. Osoba zraniona mogłaby później wykorzystać przeciwko moje przyznanie się do winy.
    7. Osoba zraniona mogłaby domagać się zbyt dużego zadośćuczynienia.

    Z reguły wszystkie te usprawiedliwienia są fałszywe, rodzą są owocem naszych lęków i chęci obrony samych siebie. Oczywiście, jeśli się im poddamy, to łudzimy się, że ocalimy własną skórę. W konsekwencji jednak to co one rodzą to dystans, duchowa separacja, wewnętrzna złość, rozczarowanie oraz poczucie pustki i niespełnienia. Dlatego musimy je zdemaskować i podjąć próbę pojednania!

    Pojednanie może być dwojakie. Może być niewyrażone wyraźnie. To takie pojednanie, w którym bez słowa, w sercu decydujemy że nie chcemy już toczyć walki i podejmujemy na nowo wspólne działania, obowiązki… wracamy do normalnego życia. Czasami to jest dobry sposób na pojednanie, ale ryzyko polega na tym, że może ono być niekiedy źle zrozumiane. Może zostać odczytane jako poddanie się, albo zamaskowane podejście, aby przy pierwszej lepszej okazji odegrać się za ranę. Dlatego warto przemyśleć w jakiej sytuacji taki sposób pojednania jest właściwy.

    Alternatywą jest pojednanie wyrażone słowami, poprzez dialog. W tym wypadku trzeba także delikatności. To co ważne to wybranie właściwego czasu i miejsca na rozmowę. Musi to być czas spokojny, czas w którym nic nas nie goni, w którym możemy spokojnie usiąść, w którym jesteśmy w miarę zrelaksowani. Trzeba brać pod uwagę stan emocjonalny zarówno własny, jak i drugiej osoby. Również miejsce nie jest bez znaczenia. Warto wybrać takie, w którym nikt nie czułby się uprzywilejowany, w którym żadna ze stron nie mogłaby okazywać swojej wyższości. Wybranie czasu, sytuacji i miejsca jest więc bardzo istotne.

    Decyzja o pojednaniu, podjęta po pokonaniu barier, oraz decyzja o sposobie oraz czasie i miejscu pojednania to pierwszy z czterech etapów budowania mostu. Za tydzień napiszę krótko (mam nadzieję) o tym jak rozmawiać. Rozmowa i negocjacje to bowiem drugi stopień ku jedności.

    Posted by ks. Sławek @ 20:16

Comments are closed.