Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Grudzień 2018
N P W Ś C P S
« Lis    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  
  • W ubiegłą niedzielę Jezus mówił o tym, że tylko ten może zostać uczniem, kto zaprze się samego siebie i pójdzie za Nim. Dzisiejsze Słowo pozwala nam lepiej zrozumieć co w praktyce znaczy to pójście za Jezusem. Okazją do tego jest postawa faryzeuszów, którzy krytykowali Jezusa za jego bycie z grzesznikami. Oni, nie zapierając się swojego sposobu myślenia, oddalili się od Pana. Im to Pan opowiedział przypowieść:

    Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”(Łk 15,1-32)

    Potem Pan dodaje, że większa jest radość w niebie z grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu, którzy nie potrzebują nawrócenia. W przypowieści nie ma jednak mowy o nawróceniu grzesznika, ale o Pasterzu który szuka. Owca nic nie czyni, owca się nie nawraca… to Pasterz ją znajduje, przyprowadza do domu i cieszy się. O czyim więc nawróceniu mówi Jezus? Czyjego i jakiego nawrócenia pragnie, opowiadając tą przypowieść?

    Grzesznik, którego nawrócenia pragnie Jezus to faryzeusz i uczony w Piśmie, który nie chce szukać! To ten, który potrafi tylko krytykować, gorszyć się, ale nigdy nie wyjdzie poza własne horyzonty. Prawdziwe nawrócenie polega na tym, aby przejść od postawy krytykanta, do postawy poszukiwacza. Jest to nawrócenie od postawy obrońcy własnych racji, do postawy otwartości na drugiego, bez względu na to, gdzie jest i co robi.

    Dzisiaj w świecie pełnym zamknięcia wszystkim nam grozi to faryzejskie zamknięcie się w swoim światku, w swoich czterech kątach, być może jedynie z jakimś internetowym oknem na świat, które w niczym nam nie zagraża. Tymczasem pójście za Jezusem, zaparcie się siebie, oznacza przede wszystkim, aby stać się poszukiwaczem! Tylko taka postawa pozwala na nowo odbudować zaniedbane relacje, odnowić mosty przyjaźni, sąsiedztwa, czy więzi rodzinnych.

    Jak wiele ludzi dzisiaj, jak ewangeliczna owca, skazanych jest na samotność, tylko dlatego, że brak nam serca poszukiwacza! Jak wielu ludzi dzisiaj już nie wie co to miłość, co to rozmowa, zaufanie, relacja, wspólne spędzanie czasu. Uwięzieni w zaroślach swoich czterech ścian, szukają już tylko namiastek relacji w portalach społecznościowych. Tam jednak nie ma ciepła, czułego dotyku, uśmiechu i obecności…  Tego nie zastąpią pozytywne komentarze pod zdjęciami. Dlatego potrzeba naszego wyjścia! Potrzeba ruszyć się, podjechać, zadzwonić dzwonkiem czy domofonem. Stary znajomy, sąsiad, krewny… Czyż to nie jest prawdziwe poszukiwanie? Pełne trudu, ale i radości!

    Takie poszukiwanie nie jest zarezerwowane tylko dla księży! Wręcz przeciwnie, ono dotyczy wszystkich uczniów Pana! Paradoksalnie, może to księża, może właśnie także my, potrzebujemy być odnalezieni, wyrwani z samotności i zamknięcia plebanii, telefonem czy domofonem. Może właśnie my jesteśmy nieraz zbyt daleko wspólnot, ludzi, waszych spraw… Wszyscy jesteśmy owcami i pasterzami zarazem. Wszyscy jesteśmy zagubieni w samotności tego świata i wszyscy jesteśmy wezwani do tego, aby stać się poszukiwaczem. Tylko w ten sposób rodzi się prawdziwa wspólnota, a w niebie nastaje radość!

    Posted by ks. Sławek @ 09:56

2 komentarze to XXIV Niedziela zwykła – Poszukiwacze zaginionych

  • Mam pytanie?Oczywiscie to o co pytam dotyczy tez mnie!Dlaczego taka faryzeuszowska postawa takiego zamkniecia sie w swoim swiatku z Bogiem to znaczy chodzenie do kosciolka,jakies wspolnotki adoracyjne i tam takie sobie praktyczki poboznosciowe sa nam blizsze,nie mowie tu o wszystkich ,bo nawet ci swizo nawroceni choc wyraznie slysza nawolywania i nauke Jezusa idzcie i nauczjcie,idzcie i owoc obfity przynoscie dlaczego wola adorowac swoja poboznosc,ksieza swoja wiedze i nauczanie ale jedynie w kosciolkach,dlaczego aprobujemy tylko srodowisko poboznosciowe i po przez ten pryzmat idziemy w pulapke postrzegania innych oczywiscie nie wszyscy sa wyjatki,ale jak ich malo!dlaczego,dlaczego!

  • Ścieżek odpowiedzi trzeba szukać gdzieś na skrzyżowaniu własnej niepewności, lęku przed ryzykiem i porażką, ale także pewnie braku przekonania, że tam, na zewnątrz własnego bezpiecznego kąta możemy spotkać Boga. Skoro On jest Poszukującym, to wyruszając na poszukiwanie bliźniego, jesteśmy bliżej Pana niż wtedy, kiedy siedzimy w wygodzie własnego świata… To tylko kilka intuicji, ale czekam twoje spostrzeżenia. Pozdrawiam