Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Sierpień 2018
N P W Ś C P S
« Lip    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  
  • Jezus kontynuuje swoją mowę o tym, co znaczy szukać się wzajemnie. Po tym, jak w ubiegłym tygodniu słuchaliśmy o rządcy, który mamoną zdobywał sobie przyjaciół, tym razem Pan odwraca perspektywę. W centrum Jezusowej przypowieści stoi bezimiennym, świetnie bawiący się bogacz i ubogi Łazarz. Cała moc przypowieści ukryta jest w tym, co dokonuje się po ich śmierci. Łazarz na łonie Abrahama, i bogacz, cierpiący męki. Abraham zaś dodaje:

    A ponadto między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas.

    Ta przepaść, przez którą nie ma przejścia może przerażać. Jest w niej coś nieodwołalnego, coś co skazuje bogacza na samotność cierpienia i męki. Istotnie, piekło to nie miejsce, ale to stan ducha, stan serca, stan człowieka, który doświadcza cierpienia z powodu braku miłości i z powodu samotności. Tam nie ma miłości, nie na wspólnoty, nie ma solidarności, tam wszyscy dla siebie są anonimowy, bezimienni, jak bogacz…

    Dramat bogacza jest tym większy, jeśli uświadomimy sobie, że przepaść, która jest nie do przebycia, nie jest jakąś karą Boga. Bóg bowiem jest tym, który zawsze buduje mosty, burzy mury. Przepaść, która jest powodem cierpienia bogacza została wybudowania przez niego samego! To on, tak dobrze się bawił, tak wygodnie się wylegiwał w swojej purpurze, tak wygodnie zamknął się w swoim domu, że nie zauważył Łazarza! To on, ten bezimienny wykopał przepaść, choć mógł zbudować most miłosierdzia, choćby z odpadków z własnego stołu!

    My również każdego dnia stajemy przed wieloma decyzjami, przez które budujemy mosty, albo pogłębiamy przepaści. Są to decyzje, w których wyciągamy rękę do bliźniego, albo wręcz przeciwnie – odwracamy od niego wzrok; dzielimy się uśmiechem, dobrym słowem, własnym czasem, zawartością lodówki, albo portfela… albo budujemy własną twierdzę otoczoną rowem obronnym. Każda ta decyzja jednak ma o wiele głębsze znaczenie. Ona bowiem albo otwiera nas na wspólnotę nieba, albo jest kopaniem sobie własnego grobu.

    W Eucharystii karmimy się Jednym Ciałem, aby przezwyciężać podziały. Podczas niej czynimy także znak pokoju, aby z naszych dłoni uczynić pierwszy most do bliźniego. Idźmy za tym, czego uczy nas liturgia, abyśmy w życiu codziennym dla potrzebującego nie zostali bezimiennym bogaczem, ale bratem, z którym razem osiągniemy wspólnotę nieba.

    Posted by ks. Sławek @ 22:17

Comments are closed.