Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Czerwiec 2018
N P W Ś C P S
« Maj    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
  • Liturgia niedziela, po nakreśleniu tożsamości Pana jako Baranka, wprowadza nas w misję Jezusa jako światłości i daje pewien zarys tego, co jest istotą działalności Jezusa.  Święty Mateusz rozpoczyna swoje opowiadanie słowami:

    Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. (Mt 4,12-23)

    Słowa te wyrażają pierwszy etap działalności Jezusa. Jego aktywność wyraża się poprzez dwie grupy czasowników: usunął się, opuścił, oraz przyszedł i osiadł. Ewangelista przedstawia cały ten ruch Pana jako zejście do Galilei, zejście na peryferie, zejście w pogański rejon, którego symbolem jest mrok śmierci. W ten sposób niejako powtarza się tajemnica wcielenia, kiedy Bóg wchodzi w to, co najciemniejsze dla człowieka, nie bojąc się osiąść tam. W tym wejściu do Galilei, w Jezusie Bóg jeszcze raz dał wyraz swojej bliskości wobec człowieka

    To co jednak jest ważne, to fakt, że Jezus nie przychodzi do mrocznej Galilei tylko po to, aby współczuć, pocieszać człowieka, wyrazić swoją bliskość, solidarność, czy kondolencje. Chrystus wchodzi w mroki Galilei, aby tam dokonać przełomu, o którym Mateusz doskonale zdaje sobie sprawę i zaznacza to nowym początkiem mówiąc: odtąd Jezus zaczął nauczać. Właśnie od tego momentu, kiedy światłość wchodzi do ciemności zaczyna wydarzać się coś nowego. Jezus zaczyna wzywać do nawrócenia, do wiary, do pójścia za Nim. Uczniowie zostawiają sieci, zostawiają swoją Galileę i idą za Jezusem! To tutaj dokonuje się przełom.

    Jezus, który wchodzi w życie dokonuje tego podwójnego ruchu. Wchodzi bez lęku w całą prawdę człowieka, ale nie pozostaje bierny. Dla niego rozwiązaniem nie jest jedynie poklepanie po ramieniu. On wyprowadza człowieka z jarzma grzechu, który przytłacza. On jest jak ratownik, który wchodzi w niebezpieczne miejsce nie tylko po to, aby powiedzieć: jestem przy tobie, ale po to, aby wyprowadzić człowieka z zagrożenia. Problem wielu chrześcijan polega jednak na tym, że woleliby się zatrzymać na samym współczuciu, biadoleniu, zapewnieniu o boskiej solidarności. Chcieliby mieć Boga blisko, w swoich ciemnościach, ale bez dyskomfortu wyjścia w prawdziwą przestrzeń życia. W ten sposób rozmijają się z prawdziwym zbawieniem, które przynosi Pan. Ostatecznie jednak nie da się tak żyć: mrok śmierci może ogarnąć na wieczność tego, kto nie będzie miał odwagi i gotowości pójścia za światłością życia.

    Jezus przyszedł na ziemię, po to aby nas zabrać do nieba. W Eucharystii Jezus przychodzi przede wszystkim jako Bóg bliski, jako Bóg solidarny, Bóg dający siebie człowiekowi. Dla Niego nie jest problemem nasza ciemność. On jednak ciągle jest Bogiem, który chwyta nas za rękę, nawet więcej, jednoczy się z nami w Komunii świętej właśnie po to, aby nas wyprowadzić z naszego zamknięcia, na które potrafimy tylko narzekać. To od nas zależy czy damy wiarę i pozwolimy się wyprowadzić, czy uchwycimy się mocno naszych sieci i pozwolimy, aby Bóg bliski odszedł ze swoją ofertą życia.

    Posted by ks. Sławek @ 21:28

Comments are closed.