Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Maj 2018
N P W Ś C P S
« Kwi    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
  • Rozpoczęła się wędrówka ku świętom paschalnym! Po raz kolejny będziemy przeżywać Zmartwychwstanie Pana, jednak nie tylko po to, aby je wspominać. W świętach Wielkiej Nocy chodzi o to, aby wejść, za każdym razem głębiej, w nowy wymiar życia, darowany nam przez Jezusa. Spróbujmy więc przez kilka najbliższych tygodni zgłębić jedną z wizji Ezechiela, która zapowiada Zmartwychwstanie. Ten tekst może nam pomóc zrozumieć czym jest życie, w którym przez chrzest mamy udział. Tekst w całości to Ez 37,1-14. Dzisiaj zatrzymamy się nad jego początkiem. Prorok zaczyna:

    Potem spoczęła na mnie ręka Pana, i wyprowadził mnie On w duchu na zewnątrz, i postawił mnie pośród doliny. Była ona pełna kości. I polecił mi, abym przeszedł dokoła nich, i oto było ich na obszarze doliny bardzo wiele. Były one zupełnie wyschłe (Ez 37,1-3)

    Okoliczności wizji proroka są dramatyczne. To VI w. przed Chrystusem. Lud uprowadzony do niewoli w Asyrii: bez ziemi, bez świątyni, bez nadziei. Spróbujmy sercem wejść w cały ten dramat ludu, aby zrozumieć dramatyczną sytuację świata, w którym żyjemy. Bo choć wizja w pierwszym momencie odnosi się do Izraela, to w świetle Nowego Testamentu nabiera ona jeszcze głębszego znaczenia. To właśnie je spróbujemy teraz odczytać.

    Bóg prowadzi proroka na zewnątrz i stawia go pośród doliny. Dolina zawiera w sobie dramat sytuacji, bo jest ona przeciwstawieniem góry, na której z reguły w Biblii objawia się Bóg. Dolina jest więc miejscem oddalenia od Boga, miejscem, które wyraża swego rodzaju apostazję ludu, próbę życia na dystans, na własną rękę, z dala od Boga. To co prorok widzi w tym miejscu oddalenia od Boga jest przerażające.

    Prorok jednym krótkim zdaniem określa to, co przykuło jego wzrok w dolinie: była ona pełna kości. Nie tylko widok, ale i przejście między kościami, które polecił Bóg prorokowi musiały wstrząsnąć jego sercem, czego wyrazem może być to, co powiedział o kościach: w języku hebrajskim użyty jest jeden przysłówek meod, co oznacza bardzo. Właśnie tego używa dwukrotnie prorok mówiąc bardzo dużo i bardzo wyschłe. Tak jakby w jego sercu pozostał ślad wielkość dramatu.

    Kiedyś nie było kości, byli ludzie, było życie, były śpiewy na wzgórzu świątyni, uwielbienie Boga, tłumy. Teraz pozostała dolina zamiast wzgórza, mnóstwo radości stało się mnóstwem klęski, a jakość życia stała się jakością uschnięcia śmierci. Taki dramat roztoczył Bóg przed oczami Ezechiela. Taki dramat staje się scenerią na które Bóg roztoczy zapowiedź pełną nadziei.

    Aby zrozumieć znaczenie tej scenerii dla naszych czasów, musimy wrócić do literatury pierwszych wieków chrześcijaństwa. Wówczas to Ojcowie Kościoła opisywali grzech pierworodny jako rozbicie ludzkości. Innymi słowy, ludzkość, która została stworzona jako wspólnota życia i miłości poprzez grzech pierworodny została rozbita jak szyba potłuczona na malutkie kawałki. Zamiast wspólnoty, która dawała poczucie sensu życia i pozwalała przeżywać szczęście, pojawił się niszczący egoizm.

    Ojcowie Kościoła mówili o rozbitej całości i właśnie w ten sposób możemy porównać sytuację rozbitej przez grzech ludzkości do zdechłych kości z wizji Ezechiela. Świat, który zapragnął niezależności od Boga, odejścia w dolinę, stał się światem zeschłych kości. To co miało być osiągnięciem niezależności, sprawiło że ludzie coraz bardziej usychają, jak kości: usychają z powodu cierpienia samotności, z powodu braku poczucia przynależności, z powodu braku relacji. Im bardziej świat wchodzi w dolinę (oddala się od Boga) tym bardziej usycha.

    Tak jak między kośćmi nie ma ścięgien, tak między ludźmi coraz większy brak głębszych relacji. Tak jak kości nie są otoczone skórą, tak ludzie coraz bardziej nie czują by należeli do jednej wspólnoty. Tak jak kości zostały rozrzucone, tak ludzie w swojej samotności błąkają się tu i tam, smagani przez wiatry różnych ideologii, bez żadnego punktu odniesienia, bez poczucia prawdy, bez poczucia granic, bez poczucia co jest dobre a co złe.

    Owocem są mury stawiane między ludźmi: nie tylko te materialne, fizyczne, które zamykają nas we własnych czterech ścianach. O wiele groźniejsze są te, które rodzą się z nadwrażliwości wyschniętego serca. To one sprawiają, coraz mniej wzajemnej odpowiedzialności za siebie, coraz więcej tłumaczenia to jego życie. Z drugiej strony, coraz większa też niechęć do słuchania, do przyjmowania podpowiedzi, uwag. Każda uschnięta kość próbuje żyć na własną rękę powiększając dramat zarówno swój osobisty, jak i ciała, do którego kiedyś należała. Socjologia nazywa to zjawisko atomizacją społeczeństwa, Biblia pokazuje nam wizję zeschłych kości.

    Przejdźmy doliną naszego życia, pozwólmy aby przeraził nas widok tego świata, tak samo jak wizja przeraziła proroka. Niech i z naszego serca wyrwie się owo bardzo, bardzo, bardzo! Niech ono nas przeszyje i otworzy na słowo nadziei, które zwiastuje Pan.

     

    Posted by ks. Sławek @ 22:39

Comments are closed.