Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Październik 2018
N P W Ś C P S
« Wrz    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  
  • Odczytując rzeczywistość w świetle miłośnej relacji Boga i człowieka, po zatrzymaniu się nad Kościołem, sakramentem pojednania i Eucharystią, teraz krótka refleksja nad darem kapłaństwa. Słowo, które może nam pomóc w tej wędrówce to stwierdzenie Jana Chrzciciela:

    Ten, kto ma oblubienicę, jest oblubieńcem; a przyjaciel oblubieńca, który stoi i słucha go, doznaje najwyższej radości na głos oblubieńca. Ta zaś moja radość doszła do szczytu. Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał. (J 3,29-30)

    W świetle tego słowa, kapłaństwa nie da się sprowadzić do zawodu czy funkcji. Kapłaństwo to przede wszystkim przyjaźń z Oblubieńcem. To jest istota. Kiedy Jezus powoływał uczniów, to w pierwszym rzędzie wezwał ich do tego, żeby byli z Nim, aby Mu towarzyszyli (Mk 3,14). To odniesienie do Chrystusa jest niezbędne. Bez tej relacji i bez samego Chrystusa kapłaństwo staje się niezrozumiałe. Wydaje się być tylko jakąś pracą, czymś dzięki czemu można się ustawić w życiu. Ewentualnie – w najlepszym wypadku – może wydawać się pewnym formą działalności na rzecz człowieka, jakąś filantropią.

    Tymczasem kapłaństwo jest czymś więcej. Choć oczywiście przejawia się w posłudze wobec człowieka, choć zdaje się być jakimś zawodem (funkcją), to jednak sięga głębiej. Jego źródłem jest relacja z Oblubieńcem. To z niej rodzi się cała działalność. Nie mogę chyba uchylić się od świadectwa i muszę stwierdzić, że właśnie ta relacja z Jezusem była dla mnie pewną siłą napędową podczas posługi duszpasterskiej. To ona sprawiała, że w sercu ciągle rodził się jakiś niepokój i pytanie: co jeszcze można zrobić, aby Oblubieniec został rozpoznany? A z drugiej strony – co zrobić, aby Oblubienica stawała się coraz piękniejsza i gotowa na spotkanie z Nim?

    Z drugiej strony, ta sama miłość Chrystusa, która przynagla nas, jak pisze św. Paweł (2 Kor 5,14) dawała moc w trudnych momentach. Nieraz wracając zmęczony czy zrezygnowany do pustego pokoju na plebanii, w trudnych chwilach i niezrozumieniu, pytałem po co to to wszystko. Ale właśnie wówczas to Jezus, Jego Słowo i Jego obecność, mobilizowały mnie, aby nie zniechęcać i nie poprzestawać w posłudze. To ona pośród łez dawała radość, a pośród krzyża przedziwne poczucie spełnienia. Teraz ta sama relacja z Panem daje moc do  tej nietypowej posługi wobec oblubienicy jaką jest studiowanie.

    Posługa kapłańska to posługa radości. Przyjaciel oblubieńca doznaje radości na głos Oblubieńca. Dodam więcej, doznaje radości, kiedy może przygotować Oblubieńcowi Jego Wybrankę. Kiedy widzi, że poprzez jego posługę, poprzez głoszenie słowa, sprawowanie sakramentów, osobistą ofiarę, Oblubienica-Kościół (a w nim poszczególne osoby) zaczynają odkrywać prawdziwe oblicze Oblubieńca. To radość przyjaciela oblubieńca, który widzi, że oblubienica zaczyna odpowiadać – nieraz bardzo nieporadnie – na upragnioną przez Niego osobistą relację. Wtedy kapłan może odejść na bok i cieszyć się, że Oblubieniec wzrasta, a on może się umniejszać.

    Kapłaństwo jest więc darem: zarówno dla tego, kto otrzymuje ten sakrament, jak i dla wspólnoty, w której wyświęcony przyjaciel Oblubieńca może posługiwać. Dla kapłana jest darem intymnej relacji z Chrystusem (czego wyrazem jest także celibat), darem posługiwania oblubienicy i współradowania się z Oblubieńcem. Dla wspólnoty zaś jest darem-znakiem, przez który Oblubieniec przypomina konkretnej wspólnocie czy parafii, że nie nie zostawił jej, że ciągle pamięta i troszczy się o nią poprzez swojego przyjaciela.

    Ten dar jest także wielkim wyzwaniem i zadaniem: pomniejszać siebie, aby Oblubieniec wzrastał. Stając w prawdzie wobec takiego daru muszę stwierdzić, że często jako kapłani nie dorastamy do niego. Osobiście muszę wyznać, że ja nie dorastam. I nie chcę szukać usprawiedliwień. Chcę raczej przeprosić was i prosić o wybaczenie, jeśli kiedykolwiek byłem dla kogoś z was powodem zwątpienia w miłość Oblubieńca. Ufam waszej wielkoduszności i proszę o modlitwę.

    Posted by ks. Sławek @ 19:10

4 komentarze to W blasku zaślubin (cz.5) – Przyjaciel Oblubieńca

  • Dziękuję za to świadectwo piękne i bardzo osobiste. Chciałem tylko dodać kilka rzeczy.
    Jak wiemy, każdy chrześcijanin jest w pewnym sensie”kapłanem”. „Przyjaźń z Oblubieńcem”, „dar-znak że ciągle pamięta i troszczy się” – są to opisy kapłaństwa każdego chrześcijanina, ponieważ każdy z nas jest powołany mieć ścisły związek z Chrystusem i być Jego świadkiem i znakiem Jego bliskośći do innych: poprzez dobre uczynki, swój chrześcijański styl życia, pomoc dla drugiego, dobre słowo…
    Natomiast Kapłaństwo sakramentalne, jeśli można powiedzieć, pochodzi z Eucharystii, tzn. z Ostatniej Wieczerzy i z Krzyża Chrystusa na Kalwarii. Jak powiedział Sobór Trydencki, Chrystus jest w osobie szafarza Eucharystii „ten sam ofiarujący obecnie przez posługę kapłanów, który ofiarował siebie wówczas na krzyżu”. W Eucharystii bowiem jest obecny cały i zupełny Chrystus, Bóg i człowiek. W postaci Eucharystii ten samy Chrystus nie tylko jest blisko, ale i wchodzi w człowieka i uświęca go. Nawet kapłan sam z siebie nie może uświęcić ludzi, ale tylko Chrystus. Kapłan i tylko kapłan sprawia, że Chrystus – Bóg i człowiek – wchodzi w Kościół i uświęca go, uświęca każdego, który Go przyjmuje.
    Dziękuję Chrystusowi za dar kapłaństwa, i dziękuje za ks. Sławka.

  • Kapłaństwo to piękny dar, jednak na pewno kosztuje wiele wyrzeczeń i trudów, dołączam się do podziękowań KK, pozdrawiam;)

  • Dwie myśli mądrych i pobożnych ludzi o kapłaństwie:
    1. Św. papież Grzegorz Wielki z VI w. pisał w swoich ‘Dialogach’: W chwili ofiary Niebo otwiera się na głos kapłana. W tym misterium Jezusa Chrystusa obecne są chóry anielskie, a to, co jest w górze, przychodzi złączyć się z tym, co jest w dole, jednoczy się Niebo i ziemia, widzialne i niewidzialne stają się czymś jednym (IV,60).
    2. Św. Jan M. Vianney: ”Gdybyśmy dobrze zrozumieli czym jest ksiądz na ziemi, umarlibyśmy: nie z przerażenia, lecz z miłości… Bez kapłana śmierć i męka Naszego Pana nie służyłaby do niczego. To ksiądz kontynuuje na ziemi dzieło zbawienia…”