Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Kwiecień 2018
N P W Ś C P S
« Mar    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  
  • Ostatni sakrament, na który chciałbym zwrócić uwagę to namaszczenie chorych. Sakrament nieco zapomniany, a jednak – dany przez Boga jako znak Jego miłości. Tym razem towarzyszyć będą nam słowa, które kapłan wypowiada udzielając tego sakramentu, namaszczając świętym olejem najpierw czoło i dłonie chorego:

    „Przez to święte namaszczenie niech Pan, w swoim nieskończonym miłosierdziu wspomoże ciebie łaską Ducha Świętego. Amen.
    Pan, który odpuszcza ci grzechy, niech cię wybawi i łaskawie podźwignie. Amen”

    W kluczu, w którym próbujemy odczytać historię zbawienia, nie można nie zauważyć w tym sakramencie wiernej miłości Oblubieńca do swojej Małżonki. Podczas sakramentu małżeństwa kapłan pyta narzeczonych o to czy chcą wytrwać w związku w zdrowiu i chorobie, w dobrej i złej doli. Skoro małżonkowie ludzcy decydują się na taką miłość, to czy miłość Jezusa do człowieka mogłaby być inna? Właśnie ta wierność Boga „w zdrowiu i chorobie” ujawnia się w czasie udzielania sakramentu chorych.

    Jan Paweł II pisał, że dla człowieka chorego największym cierpieniem jest nie tyle sama choroba, ale to, kiedy w chorobie tej nie ma kogoś, kto byłby blisko, kto by współczuł. Właśnie dlatego Bóg zostawił ten sakrament. Czy w czasie choroby, On – Oblubieniec mógłby nie być obecny? Czy mógłby być obojętny? To niemożliwe. Dlatego zostawił sakrament – znak swojej obecności.

    Zwróćmy uwagę na sam ten znak: kapłan namaszcza olejem ręce i czoło. To właśnie te miejsca pokazują wielką czułość i delikatność Oblubieńca. W tym znaku namaszczeniu widzę uścisk Jego dłoni, które chwytają dłonie człowieka cierpiącego, zalęknionego o swoją przyszłość. W znaku namaszczeniu na czole widzę delikatny pocałunek Tego, który dokładnie wie co znaczy cierpieć; wie co znaczy lękać się, bo sam lękał się w Ogrójcu, wie także – jako jedyny – co znaczy śmierć! Dlatego delikatnie bierze swoją Oblubienicę za ręce i składa na jej czole pocałunek swojej obecności.

    Wypowiadane przez kapłana słowa przypominają motyw działania Jezusa: Jego nieskończone miłosierdzie. Jego miłość pochylająca się z czułością nad człowiekiem. Tylko ona może wspomóc i podźwignąć człowieka. I choć sakrament ten może przynieść uzdrowienie, to owo podźwignięcie dokonuje się przede wszystkim przez umocnienie, przez świadomość Jego obecności, przez przypomnienie człowiekowi: „Nie jesteś sam, Ja jestem z tobą!”.

    Dodać chciałbym na końcu jeszcze kilka słów na tema tego kto może przyjmować ten sakrament. Są to przede wszystkim chorzy, których życie jest zagrożone z powodu choroby lub podeszłego wieku. Sakramentu tego można udzielić także przed operacją. Przyjąć go mogą także dzieci, jeśli osiągnęły taki poziom umysłowy, że może on przynieść im pokrzepienie. Sakrament ten można powtarzać, kiedy chory po otrzymaniu go wyzdrowiał i ponownie zachorował, albo w czasie trwania choroby nastąpiło poważne jej pogorszenie.

    Nie bójmy się więc tego czułego uścisku Pana. Kiedy jest konieczność nie rezygnujmy z tej Miłości, którą On nam ofiaruje. Tylko On ma moc przeprowadzić nas i naszych bliskich przez ciemną dolinę choroby choroby, cierpienia. A kiedy przyjdzie czas, także przez bramy śmierci. Przeprowadzić i wprowadzić na Wieczne Gody Baranka.

    Posted by ks. Sławek @ 21:38

Comments are closed.