Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Lipiec 2018
N P W Ś C P S
« Maj    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  
  • W ubiegłym tygodniu św. Marek zwracał naszą uwagę, na obecność Jezusa tak bliską, że można Go wręcz dotknąć niczym kobieta cierpiąca na krwotok. Ta bliskość może też być stać się przeszkodą. Właśnie z tym niebezpieczeństwem konfrontuje nas Ewangelista w najbliższą niedzielę. Kiedy Jezus przyszedł do swoich, i kiedy dziwili się mocy Jego słów, jednocześnie mówili:

     „Skąd On to ma? (…) Czyż nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry? I powątpiewali o Nim.” (Mk 6,3)

    Kiedy słucham tych słów, niczym echo wracają mi w pamięci słowa Jana Pawła II. W książce Przekroczyć próg nadziei pisał, że w Chrystusie Bóg zbliżył się do człowieka najbardziej jak mógł. Papież mówi nawet retorycznie, że Bóg poszedł w pewnym sensie za daleko! Zbliżył się tak bardzo, że człowiek nie mógł tej bliskości wytrzymać. Człowiek wolałby Boga dalekiego, pełnego majestatu. Tak, miłosiernego, ale odległego.

    Tymczasem w Jezusie Bóg stał się człowiekiem, zaczął dzielić z ludźmi ludzkie życie. Nie spadł z nieba. I choć z nieba zstąpił, to narodził się z konkretnej kobiety, w konkretnym czasie i konkretnej miejscowości. Znali Go jako chłopca, widzieli jak dorastał. I właśnie ta bliskość – paradoksalnie – przeszkodziła Jego współziomkom w przyjęciu Jego orędzia.

     Ta historia powtarza się także dzisiaj, bo w tej swojej bliskości Jezus przychodzi także dziś do człowieka. On każdego dnia powtarza swoją ofiarę: umiera i zmartwychwstaje, kieruje do ludzi swoje słowo. On przychodzi z całą swoją mocą w prostocie znaków. I przez te znaki pragnie zbawiać człowieka, pragnie dzielić się z człowiekiem swoim boskim życiem.

    I nam grozi więc to samo niebezpieczeństwo i ta sama pokusa, której ulegli mieszkańcy Nazaretu. To pokusa, którą możemy streścić w jednym zdaniu: „My Go znamy”. Znamy Ewangelię (i kiedy usłyszymy pierwsze zdanie „wyłączamy się” z słuchania), wiemy co to jest Eucharystia, wiemy kto to jest Jezus. Jego Śmierć, Zmartwychwstanie, Wcielenie nie robią już na nas wrażenia. Bardzo łatwo możemy się obyć z Tajemnicą.

    Św. Marek pisze, że z powodu niedowiarstwa ludzi Jezus nie mógł zdziałać w Nazarecie żadnego cudu. Te słowa są także dla nas wyzwaniem, aby odnowić naszą wiarę, pozwolić na nowo zaskoczyć się Jezusowi. To wyzwanie, aby słuchać Jego Słowa tak, jakbyśmy słuchali Go pierwszy raz i uczestniczyć w Eucharystii tak jakbyśmy byli na Golgocie, a potem przy pustym grobie.

     Tylko otwartość, zgoda na bycie zaskoczonym przez Niego, gotowość nieustannego uczenia się Jezusa otwiera człowieka na Jego zbawczą moc. Inaczej życie ogranicza się jedynie do ludzkich horyzontów, a chrześciajaństwo spełnianym rytem, tradycją, która może z czasem jest coraz mniej zrozumiała…

    Posted by ks. Sławek @ 14:47

Comments are closed.