Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Lipiec 2018
N P W Ś C P S
« Maj    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  
  • Nie jest dziś zbyt popularne, aby mężczyzna przyznawał się do wiary. Obraz bowiem mężczyzny-chrześcijanina, jaki próbuje się wytworzyć w społeczeństwie to człowiek słaby, może zakompleksiony, nie mającego własnego zdania i oderwany od rzeczywistości. Jednym słowem – to ktoś staroświecki. Zanim więc poszukamy przyczyn takiego stanu rzeczy, spróbujmy nieco oczyścić ten obraz. Chciałbym oprzeć się na trzech konkretnych mężczyznach, którzy mają znaczenie także dla mnie osobiście.

     Paweł Apostoł, Franciszek z Asyżu i Jan Paweł II. Idąc za mentalnością współczesnego świata, pierwszego z nich trzeba by było włożyć między bajki. Drugiego uznać za miłego i niewinnego chłopca, który bawił się ze zwierzątkami i lubił przebywać na łonie natury, a najbardziej nam współczesnego, Jana Pawła II, przedstawić jako miłego dziadzia, który zawsze był miły, uśmiechnięty, na wszystko się zgadzał… Tymczasem ci, którzy swoje życie na poważnie związali z Bogiem, nie byli tylko cukierkowatymi postaciami. To byli mężczyźni, którzy naprawdę zmieniali historię świata.

     Zacznijmy od Pawła Apostoła. Kto chciałby głębiej poznać obraz tego niesamowitego człowieka musi zaglądnąć do Jego listów w Biblii. Jeśli się w nie zagłębi, może się zaskoczyć, bo znajdzie tam obraz człowieka nieprzeciętnego. Dla mnie Jego życie jest zawsze niesamowitym wyzwaniem: prawdziwy ojciec wspólnot, które zakładał, gotowy z czułością zwracać się do swoich dzieci w wierze, ale gotów także krzyknąć i zganić, kiedy była potrzeba. Pełen odwagi i świadomy swojej misji, ale zarazem nie ukrywający swoich słabości. Gotów był przyjąć biczowanie, więzienie i wyrok śmierci, ale nigdy nie wszedł w jakiekolwiek układy i kompromisy dla ratowania swojej skóry. Wiedział, że Chrystus jest pierwszym, którego głosi i dla którego warto oddać życie. To on, człowiek Boga przemierzył cały ówczesny świat zmieniając jego dzieje, wyzwalając go od zabobonnych pogańskich religii i zwracając ku Bogu żywemu.

     Franciszek z Asyżu to kolejna postać, która kojarzy się z miłym braciszkiem, biedaczyną. I choć jest w tym część prawdy, to znów chciałbym zwrócić uwagę na element nieraz pomijany. Franciszek miał wszystko to, co chciałby mieć przeciętny współczesny mężczyzna: miał bogatego ojca, po którym odziedziczyłby majątek i mógłby prowadzić wygodne życie. Jednak on, dotknięty łaską Boga był gotów wznieść się ponad przeciętną mentalność. Był gotów iść na przekór ówczesnej kulturze. Wyrzekł się majątku, zrezygnował z niego, aby wejść w inną jakoś życia. Uznany nawet za szaleńca robił coś, czego nikt inny w tamtym czasie nie odważył się zrobić, posługiwał trędowatym. W jego życie wpisany był też krzyż, otrzymał przecież stygmaty. Mimo to dzięki mocy Boga wytrwał do końca w swoim posłannictwie, a jego postawa przyniosła odnowę średniowiecznego świata.

     I ten nam najbliższy, Jan Paweł II. Niektórzy chcieliby w nim widzieć nieszkodliwego, miłego i sympatycznego dzidzia. Tymczasem prawdziwy obraz Jana Pawła II, to obraz człowieka twardego i konsekwentnego, człowieka pełnego odwagi i do tej odwagi wzywającego innych. Nie przez przypadek wołał już na początku swojego pontyfikatu: „Nie lękajcie się!”. Wiedział, że dzisiaj człowiek, a może przede wszystkim współczesny mężczyzna, jest zalękniony bardziej niż kiedykolwiek. Papież jednak – w przeciwieństwie do innych „wielkich tego świata” – nie rzucał słów na wiatr. On pierwszy był tym, który nie lękał się. Abp Marini opowiadał pewnego razu:To jego „nie lękajcie się”. To nie były tylko słowa. To były konkretne czyny. Na przykład gdy na Sycylii potępiał mafię, wręcz krzyczał. Albo w jednym z afrykańskich krajów, w którym rządził dyktator. „Co Pan robi panie prezydencie, przecież pan zbroi kryminalistów!” – wprost powiedział do niego papież. On nie uląkł się także kiedy był postrzelony, ani kiedy przychodziło zmierzyć się z coraz większym cierpieniem. To Jego odwaga, nieugiętość, bezkompromisowość płynąca z wiary jest tym, na co my – jako mężczyźni możemy spoglądać ucząc się tego.

    Oczywiście przykładów mężczyzn wiary jest o wiele więcej. Przedstawiając jednak tych trzech chciałbym wskazać na pewien kierunek, pewne wspólne cechy. Wierzący mężczyzna to nie człowiek chowający głowę w piasek. To nie ten, który ucieka od brutalnego nieraz świata w spokojną religijność. Wręcz przeciwnie. Prawdziwie wierzący to ten, kto z Boga czerpie moc, aby wejść w prawdziwą konfrontację ze światem: bez kompromisów, bez układów, gotowy ryzykować swoje życie. Jest gotów ryzykować, bo wie, że nawet jeśli po ludzku przegra, to ostatecznie jego nadzieja jest skierowana ku Temu, kóry świat zwycięzył, ku Zmartwychwstałemu!

    Jednak taki nieugięty, mężny i odważny chrześcijanin jest doprawdy niebezpieczny. Niebezpieczny dla tych, którzy myślą, że wszystkich można nabyć za pieniądze; niebezpieczny dla tych, którzy próbują manipulować, zastraszyć. Świat boi się takich prawdziwych mężczyzn, dlatego próbuje wykrzywić prawdziwy obraz wierzącego. A to najłatwiej zrobić ośmieszając wiarę, uznając ją za coś nienowoczesnego. I co wówczas wychodzi? Z tym pytaniem spróbuję zmierzyć się za tydzień.

    Posted by ks. Sławek @ 17:10

Comments are closed.