Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Grudzień 2018
N P W Ś C P S
« Lis    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  
  • Prawdziwie wierzący mężczyzna może być naprawdę niebezpieczny. Przede wszystkim dla tych, którzy dla wygodnego życia byliby gotowi zadowolić się kompromisami. Dlatego aby nieco „rozbroić” prawdziwą męskość, próbuje się wykrzywić obraz wiary, aby w ten sposób odsunąć mężczyzn od Boga prawdziwego. Dziś spróbuję zatrzymać się nad konsekwencjami takiej zerwanej relacji z Bogiem. Prowadzić nas będzie dialog Boga z Adamem tuż po tym, jak ten drugi spróbował „uwolnić się” od Boga.

    Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: „Gdzie jesteś?” On odpowiedział: „Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się”. On odpowiedział: „Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?” Mężczyzna odpowiedział: „Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem” (Rdz 3,9-12)

    Pytanie, które Bóg kieruje do mężczyzny dotyka samego sedna jego życia. To pytanie „gdzie jesteś?” moglibyśmy oddać w nieco innej formie: „gdzie się znalazłeś teraz, kiedy postanowiłeś żyć beze Mnie? Jaka jest teraz twoja sytuacja? Mężczyzno mocny, pewny siebie, gdzie teraz beze Mie się znalazłeś? Kim tak naprawdę jesteś mężczyzno?”. To pytanie jest istotne, bo prowokuje. Przede wszystkim prowokuje Adama, mężczyznę, który odpowiada w trzech dramatycznych słowach: usłyszałem głos, przestraszyłem się, ukryłem się.

    Głos, który mężczyzna usłyszał, to głos Boga, to głos wezwania, głos odpowiedzialności. Bo w naturze mężczyzny jest pragnienie zmagania się, walki o wartości. Właśnie taki jest głos Boga, który zawsze prowokuje. Raz przeczytałem takie ciekawe zdanie, że Bóg powołuje człowieka do takich rzeczy, na które człowiek sam z siebie nigdy by się nie zdecydował. Bóg pragnie rozwoju, dojrzewania, wzrastania w męskości, dlatego daje swoje Słowo – nieraz dopingujące, nieraz trudne i wymagające, nieraz napominające. Nieraz to słowo staje się konkretnym wydarzeniem, z którym mężczyzna musi się zmierzyć.  Niemniej zawsze jest to słowo, które pragnie rozwoju. Pragnie aby mężczyzna stał się bardziej męski.

    Jak Adam zareagował na ten głos? Przestraszyłem się, bo jestem nagi. W tej odpowiedzi Adama widać jego strach przed swoją kruchością (nagością). Kiedy odkrył, że zrezygnował z życiodajnej relacji z Bogiem zobaczył, że bez Boga jest tylko człowiekiem, stworzeniem, które jest kruche. Adam zobaczył prawdę o sobie i przestraszył się. Chciał być sam, bez Boga, wolny i został sam. Ale ta wolność stała się dla niego ciężarem, bo został sam ze swoją odpowiedzialnością, ze swoim życiem, z sytuacjami, które muszą nieraz go przerastać, jeśli ma dojrzewać w swojej męskości. Adam więc przestraszył się i ten lęk towarzysz w mniejszym lub większym stopniu każdemu mężczyźnie. Ale najistotniejsze wydaje się to, co stało się potem.

    Ukryłem się. Adam nie podjął wyzwania, bo wygodniej było ukryć się niż zaryzykować życie. Adam więc wszedł w swoje „zarośla” i tam „zorganizował” sobie „swój wygodny światek”. Można by powiedzieć: światek ciasny, ale własny – bez zbytnich wymagań, bez zbytniego ryzyka, ale niestety także bez rozwoju samego siebie.  Na tym polegał cały dramat Adama, że ukrył się, uciekł przed wymaganiami, przed odpowiedzialnością, przez tym wszystkim, co tak naprawdę stanowiło o jego męskości. Adam uciekł, ukrył się przed samym sobą… z mężczyzny stał się chłopczykiem: w swojej piaskownicy, ze swoimi zabawkami, bez ryzyka i odpowiedzialności, ale też daleko od męskości.

    Ale sedno problemu leży w tym, że to dziedzictwo Adama przeszło na każdego mężczyznę i każdy z nas rodzi się „zaprogramowany” do takiego życia. Rodzimy się chłopczykami, a nie mężczyznami. Mężczyzną można się stać, nie urodzić. Niestety wielu z tych, którzy mogliby się nimi stać wybierają to, co wybrał Adam: wygodne życie, bez zbytniego ryzyka, bez wchodzenia w to, co mogłoby objawić ich kruchość. Ale w ten sposób nigdy nie dorastają i choć fizycznie wyglądają na mężczyzn, w ich sercu panuje ten adamowy syndrom chłopca.

    Tego stanu nie zmienią warunki zewnętrzne: ani dobra pensja, ani byt materialny zagwarantowany rodzinie – choć sam w sobie jest istotny – nie zmieni męskiego serca, sposobu życia. Fakt, pozwala poczuć się pewniej, ale jedynie granicach tego zorganizowanego przez siebie małego światka, w tych zaroślach, w których ukrywa się mężczyzna od czasów Adama. I choć gdzieś w sercu kryje się pragnienie czegoś więcej ostatecznie, nie zawsze, ale niestety często, wygrywa wygodnictwo, lęk o siebie i chłopiec nigdy nie staje się mężczyzną…

    Bardzo istotne jest to, aby zrozumieć naturę mężczyzny, w której on się rodzi. Tą naturę, te mechanizmy, które Adam zawarł w swojej odpowiedzi na pytanie Boga: „Gdzie jesteś?”.  Nie chcąc przedłużać, w przyszłym tygodniu podejmę jeszcze ten temat  szukając także konkretnych przykładów (także z własnego doświadczenia), w których objawia się ten adamowy syndrom chłopca.

    Posted by ks. Sławek @ 14:46

1 Comment to Mężczyzna w Kościele (cz.3) – Adamowy „syndrom chłopca”

  • To rozważanie jest naprawdę NIESAMOWITE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!