Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Lipiec 2018
N P W Ś C P S
« Maj    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  
  • W ubiegłym tygodniu próbowałem opisać sytuację Adama, który zerwał więź z Bogiem. To sytuacja, którą można streścić w trzech wypowiedzianych przez niego słowach: usłyszałem głos, przestraszyłem się i ukryłem się. Dziś wracamy jeszcze raz do tego tekstu, aby zobaczyć, jak bardzo to dziedzictwo Adama odbija się we współczesnych mężczyznach.

    Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: „Gdzie jesteś?” On odpowiedział: „Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się”. On odpowiedział: „Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?” Mężczyzna odpowiedział: „Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem” (Rdz 3,9-12)

    Mówi się nieraz: jaki ojciec taki syn. To przysłowie chyba najlepiej wyraża to co stało się po przytoczonym wyżej wydarzeniu. Ten pierworodny mężczyzna zgubił swoją męskość: przestraszył się, uciekł i schował się. Cały dramat polega jednak na tym, że ta skłonność, taki wzór reagowania pozostawił w dziedzictwie nam, mężczyzną. Od czasu Adama, nie mając poczucia oparcia w Bogu, pierwsza reakcja mężczyzny to ucieczka.

    Mężczyzna jest skłonny uciekać, bo – jak Adam – boi się, żeby nie wyszła na jaw jego nagość. Pisząc o nagości mam na myśli kruchość, świadomość tego, że nie zawsze będziemy zwycięzcami, że życie składa się z sukcesów, ale i porażek. Mężczyzna nie chce tego zaakceptować, obawiając się, że w ten sposób straciłby swój męski autorytet. Dlatego o wiele wygodniej, jak Adam, ukryć się.

    Ten syndrom dotyczy nas, mężczyzn, wszystkich, bez wyjątku. Kto próbuje choć trochę żyć w prawdzie sam zauważy, że jest synem Adama. Mogę jako pierwszy przyznać się, że w życiu przychodzi mi często mierzyć się z lękiem: był lęk przed wsąpieniem do seminarium, lęk przed podjęciem decyzji o kapłaństwie, lęk przed wyjazdem na studia. O wiele wygodniej – myślałem sobie nieraz – byłoby po prostu ulokować się wygodnie i prowadzić sobie spokojne, niewymagające życie.

    Ryzykować swoje życie, podejmować trudne i wiążące decyzje nie jest łatwo. Można zauważyć jak wielu mężczyzn nie chce wiązać się przysięgą małżeńską (bo to odpowiedzialność), jak trudno jest dzisiaj chłopakom decydować się na wstąpenie do seminarium, jak wielu ma trudności z podejmowaniem ważnych życiowych decyzji. Są i tacy, którzy swoje podjęte decyzje odwołują. Najtragicziejszym tego wyrazem jest odejście od żony, kiedy przychodzi zmierzyć się z trudnościami. Nie brak i mężczyzn, którzy nigdy w życiu nie zdecydują się na męską, ostateczną decyzję.

    Ta skłonność do ucieczki to jednak nie tylko wielkie wybory, ale także szara codzienność. Najpowszechniejszym przykładem mogą być słowa: to nie moja wina. Te same słowa, które wypowiedział Adam do Boga: to nie ja, to Ewa. Ten lęk przed przyznaniem się do winy, lęk przed słowem: przepraszam, przebacz, jest charakterystyczny: szczególnie wobec żony i własnych dziedzi. To także lęk przed podejmowaniem trudnych tematów wmawiając sobie, że samo jakoś się ułoży. Źródłem tego zachowania jest to, że mężczyzna nie chce pokazać że jest nagi, że jest człowiekiem, że może się pomylić: przestraszyłem się, bo jestem nagi i ukryłem się. Przestraszył się i boi się tej kruchej prawdy o sobie…

    To dlatego mężczyzna, kiedy tylko jest możliwość, angażuje żonę: idź załatw to, idź załatw tamto. Idź do księdza spytaj o to czy o tamto. A on? Niczym Adam, ukryty siedzi w zaroślach swojego domu, może przed telewizorem czy komputerem. Tam czuje się bezpieczny, a jeśli jest zdudzony tym życiem bez ryzyka, ekscytuje się transmisjami meczu przy piwie. Dla potwierdzenia swojej wielkości, swojej męskości udaje się niektórym zbudować dom, dorobić się samochodu i niezłej posiadłości. Inni myląć się myślą, że nie mając tego musza czuć kompeksy…

    Dziś, patrząc głębiej można dostrzec prawdziwy kryzys męskości. Nie dziwi więc, że taki obraz mężczyzny można spotkać także w Kościele: w grupach parafialnych przewagę mają kobiety, na Eucharystii z reguły mężczyzni okupują tyły. Syn Adama,ukryty, schowany gdzieś pod ścianą, blisko drzwi wejściowych, niezbyt zaangażowany, żeby się nie wychylać, bo co sobie pomyślą. A potem szybko do domu. Tam można być panem sytuacji…

    Niestety taki mężczyzna nigdy nie dowie się kim tak naprawdę jest, nie zrealizuje w pełni swojego życia. A nie odkrywając go, nie przekaże go także swoim synom. Dlatego jest ktoś, kto jest po stronie mężczyzny, komu zależy na prawdziwej męskości i nie rezygnuje z nas. Bóg, który tak jak szukał Adama, szuka każdego mężczyzny. O Jego strategii i drogach wyjścia spróbuję napisać za tydzień.

    Posted by ks. Sławek @ 17:00

Comments are closed.