Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Listopad 2018
N P W Ś C P S
« Paź    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  
  • Modlitwa jest spotkaniem, jest wzajemnym poznawaniem się, ale nie jest to spotkanie dwóch równych ze sobą osób. Spotyka się bowiem Bóg z człowiekiem, Moc ze słabością. Modlitwa nie jest dziełem człowieka, ale Boga. I jeśli nieraz myślimy, że możemy coś dla Boga zrobić, że możemy czymś przed Bogiem się pochwalić, pokazać swoją dobroć i wspaniałość, to Bóg musi nas postawić w prawdzie. Aby rozwinąć ten temat, oprę się na słowie z Księgi Sędziów:

    Pan rzekł do Gedeona: Zbyt liczny jest lud przy tobie, abym w jego ręce wydał Madianitów, gdyż Izrael mógłby przywłaszczyć sobie chwałę z pominięciem Mnie i mówić: Moja ręka wybawiła mnie.

    Wobec tego tak wołaj do uszu ludu: Ten, który się boi i drży, niech zawróci ku górze Gilead i chroni się. Tak więc odeszło z ludu dwadzieścia dwa tysiące, a pozostało dziesięć tysięcy. Rzekł Pan do Gedeona: Jeszcze zbyt liczny jest lud. Zaprowadź go nad wodę, gdzie ci go wypróbuję. Będzie tak: o którym powiem: Ten pójdzie z tobą! – on pójdzie z tobą. O którym zaś powiem: Ten nie pójdzie z tobą!   on nie pójdzie. Zaprowadził więc lud nad wodę, a Pan rzekł do Gedeona: Wszystkich, którzy będą wodę chłeptać językiem, podobnie jak pies, pozostawisz po jednej stronie, a tych wszystkich, którzy przy piciu uklękną, pozostawisz po drugiej stronie. Liczba tych, którzy chłeptali z ręki podnoszonej do ust, wynosiła trzystu mężów. Wszyscy inni pijąc zginali kolana. Rzekł wówczas Pan do Gedeona: Przy pomocy tych trzystu mężów, którzy chłeptali wodę językiem, wybawię was i w ręce twoje wydam Madianitów. (Sdz 7,2-7)

    To wydarzenie, które przytoczyłem na pewno nie było łatwe dla Gedeona. Kiedy nagromadził odpowiednią ilość wojska, kiedy mógł czuć się w miarę pewnie przed walką z przeciwnikiem, nagle Bóg dokonuje dziwnego zabiegu: nakazuje zredukować armię i to aż o 100 razy! Tylko jeden procent z tego, co przygotował Gedeon mogło pójść z nim walczyć przeciwko Madianitom. Bóg sprawił, aby armia Gedeona była słaba i krucha, aby jeszcze bardziej oczywiste stało się, że zwycięstwo nie jest zasługą żołnierzy, ale Boga.

    Podobna dynamika jest właściwa także modlitwie. W niej bowiem również Bóg jest tym, który ma inicjatywę, który jest twórcą tego spotkania. Dlatego, aby człowiek nie chełpił się zbytnio ze wspaniałości swojej modlitwy, Bóg musi go ogołacać. Kiedy próbujemy trwać na modlitwie, przychodzi nieraz – jak Gedeonowi – doświadczyć własnej słabości: modlitwa się „nie klei”, ciężko nam trwać, cisza wydaje się straszna, targają nami rozproszenia… To wszystko jednak ma wartość, bo Bóg przez to pokazuje: „Człowieku, nie jesteś w stanie sam wejść w relację ze Mną”.

    Właśnie ten moment często na modlitwie jest kluczowy. Wiele osób próbuje wówczas szukać wymówek, usprawiedliwiać się, albo rezygnować z modlitwy tłumacząc się brakiem czasu itp. Bardzo ciężko jest bowiem zgodzić się na to doświadczenie własnej kruchości, bardzo ciężko zgodzić się, aby odchodziły od nas wszystkie „zastępy wojsk”, cała nasza moc, którą przygotowaliśmy na modlitwę. Są tacy, którzy próbują czymś zapełnić ten czas nieraz automatycznie recytując pewne formuły modlitewne.

    Tymczasem właśnie ten trud, wobec którego wielu rezygnuje z modlitwy staje się przedsionkiem nowego spotkania. To właśnie doświadczenie własnej słabości na modlitwie stawia nas w prawdzie o nas, w prawdzie naszej kruchości, wobec której Bóg może objawić swoją moc. Przytoczę tutaj jako przykład wydarzenie z mojego życia, kiedy raz na modlitwie adoracji byłem niesamowicie zmęczony fizycznie, a duchowo przeżywałem ciężki czas. Próbowałem jakoś walczyć, ale w pewnym momencie zasnąłem. Obudziłem się, kiedy adoracja się kończyła, ale widziałem, że we mnie coś się zmieniło. Wówczas jakoś bardziej zrozumiałem, że modlitwa jest dziełem Boga w człowieku. Może gdybym się modlił, trwał, przypisałbym sobie zasługę. Zasypiając bardzo mocno zrozumiałem, że to Bóg jest tym, który działa na modlitwie.

    Ta ogołocenie, osłabienie musi przejść każdy, kto chce poznawać prawdziwe oblicze Boga. Ważne jest, aby trwać, aby nie rezygnować, aby godzić się na prawdę o sobie, o własnej niemocy. Wówczas jaśniej można też zobaczyć, że to On jest tym, który powadzi to spotkanie. Ten trud, to przedsionek do nowej jakości modlitwy.

    Posted by ks. Sławek @ 15:07

Comments are closed.