Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Luty 2018
N P W Ś C P S
« Sty    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728  
  • Pisząc o modlitwie, cały czas próbuję patrzeć na nią w klucz spotkania Boga i człowieka. A spotkanie takie, jak każde inne – nie może być jedynie formalną wymianą pewnych treści. Autentycznie przeżywane zawsze prowadzić będzie do jakieś zażyłości w relacji, do swobodnego bycia z Bogiem, do pewnego rodzaju intymności. Pewnym obrazem takiego bycia z Bogiem jest scena z Ostatniej Wieczerzy, krótko wspomniana jednym zdaniem:

     Jeden z uczniów Jego – ten, którego Jezus miłował – spoczywał na Jego piersi. (J 13,23)

    Słowo, które przytoczyłem może nieraz być całkiem niezauważone podczas lektury biblijnej, a jednak w jakiś sposób pokazuje, że Jezus będąc Bogiem byłe tez prawdziwym człowiekiem, przezywał także normalne ludzkie relacje, ludzkie przyjaźnie. Był przywiązany do swoich uczniów, wspólne bycie sprawiało mu na pewno radość. Nie mogło być inaczej, skoro tuż przed swoją śmiercią modlił się: Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem. (J 17,24). Tak może prosić ten, kogo łączy prawdziwa, szczera relacja z innymi.

    Warto w tym duchu popatrzeć na nasza modlitwę, bo myślę, że czasami brakuje w niej tego elementu bliskości, intymności. Warto przypomnieć sobie obraz Jana Pawła II z ostatniej drogi krzyżowej w Wielki Piątek, w której nie mógł uczestniczyć, ale w swojej kaplicy trwał przytulony do krzyża. My ludzie potrzebujemy takiego sposobu wyrażania modlitwy. To naprawdę ważne, aby modlitwa przeszła z umysłu do serca. Tylko wtedy będzie ona nie tylko obowiązkiem, ale odpocznieniem.

    Będąc księdzem mam tą możliwość, że mogłem nieraz wchodzić do pustego kościoła wieczorem, aby trwać na modlitwie w świetle jedynie czerwonej wiecznej lampki; aby jak Jan oprzeć głowę na piersi Jezusa, aby zbliżyć się do tabernakulum i być blisko Pana. Po prostu pobyć z Nim, nieraz z bólem serca, nieraz z radością, a nieraz po prostu z jakimś ludzkim buntem, który On leczył… Nieraz w ludzkiej bezradności czy samotności, kiedy w zmęczeniu ciężko zdobyć się na jakieś myśli, warto wziąć Biblię, przytulić do Serca to Słowo, niczym zdjęcie drogiej osoby i po prostu być z Nim…

    To wszystko, nawet jeśli może wydawać się dziwne jest naturalnym efektem pewnej drogi, owocem autentycznej więzi i spotkania z Jezusem. Nie jest ono zarezerwowane dla wybranych. Przecież pragnieniem Jezusa jest przygarnąć wszystkich do siebie, wszystkich obdarzyć swoją Obecnością. Potrzeba tylko trochę zatrzymania, trochę czasu, wierności i szczerości w byciu z Nim.
    PS. W dziale Multimedia dodałem utwór, który może w jakiś sposób pomóc wejść w ten rodzaj modlitwy.

    Posted by ks. Sławek @ 14:59

Comments are closed.