Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Lipiec 2018
N P W Ś C P S
« Maj    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  
  • Po raz kolejny chcę spojrzeć na to spotkanie między Bogiem a człowiekiem, które nazywamy modlitwą. Tym razem w kluczu uzdrowienia, którego Bóg na modlitwie dokonuje. Przykładem może być spotkanie Jezusa z uczniami, którzy wędrowali do Emaus, które opisał św. Łukasz w 24 rozdziale swojej Ewangelii. Tekst jest dosyć długi, dlatego w całości przytoczę go na końcu tego wpisu, a teraz wskażę tylko na niektóre elementy tej wędrówki.

    Największym problemem, przed którym może stanąć człowiek nie jest ani problem dóbr materialnych, ani nawet problem samego cierpienia, ale problem sensu. Człowiek jest bowiem w stanie przeżyć wszystko, jeśli jest w  stanie odkryć sens nawet trudnych wydarzeń. I odwrotnie, jeśli w czymś nie widzi sensu, nawet obiektywnie mało skomplikowane sprawy czy wydarzenia zdają się przytłaczać. Dlatego to, czego tak naprawdę człowiek potrzebuje, to odkrywanie sensu tego, co go spotyka. Na tym polega prawdziwe wewnętrzne uzdrowienie. Obrazem właśnie takiego uzdrowienia jest wędrówka uczniów. Spójrzmy na nią.

    Uczniowie uciekają z Jerozolimy, miejsca ukrzyżowania Jezusa. Uciekają, bo nie wierzą w zmartwychwstanie. To wszystko co się wydarzyło jest dla nich niezrozumiałe, trudne. Są rozczarowani, to nie tak miało być. Jedynym wyjściem z tej sytuacji wydawała im się ucieczka, ale to nie było rozwiązanie. Centrum problemu nie było na zewnątrz, ale w nich samych, a od siebie uciec się nie da. Oni całe swoje trudne doświadczenie, wszystkie swoje pytania nieśli w sobie. Takie jest pierwsze doświadczenie uczniów, których wydarzenia ostatnich dni całkowicie przerosły. Taka jest prawda o człowieku. Życie nie zawsze jest takie, jak tego byśmy chcieli.

    Kiedy uczniowie idą do Emaus przychodzi do nich Jezus i zachęca, aby się podzielili swoim bólem serca. Oni czynią to. I to jest jakby pierwszy krok w modlitwie. Otwarcie swojego serca. To jest istotne. Bez otwarcia serca uzdrowienie nie jest możliwe. Uczniowie uczynili to, a w  kulminacyjnym momencie dotknęli sedna: A myśmy się spodziewali… Głównym problemem ich serca były więc zawiedzione nadzieje. W tej drodze wylali cały swój ból, a Jezus słuchał. Warto sobie uświadomić, że na modlitwie Bóg jest tym, który słucha, który jest zainteresowany naszym sercem. W modlitewnej ciszy możemy wylać cały ból naszego serca, zstąpić najgłębiej jak sie da i szczerze powiedzieć przed nim: „A myśmy się spodziewali…”.

    Wówczas Jezus zaczął im wyjaśniać sens tych wydarzeń, które miały miejsce. Pokazał, że to nie było nieprzewidziane, że krzyż był wpisany w dzieje historii zbawienia, że końcem tego było zmartwychwstanie. Właśnie obecność Jezusa Zmartwychwstałego pośród nas jest tym, dzięki czemu możemy odkrywać sens trudnych wydarzeń naszego życia. Największym bólem człowieka nie jest bowiem samo trudne wydarzenie, ale brak poczucia sensu. Jeśli widzimy, że trudne wydarzenie, że krzyż ma sens zaczynamy inaczej go przeżywać. Dlatego Jezus stoi pośród nas jako ten, który przeżył krzyż i żyje, aby pokazywać nam sens naszego krzyża. Od momentu Jego zmartwychwstania w naszym cierpieniu nie jesteśmy już sami!

    Uczniowie zaprosili Go do siebie, i rozpoznali Go w Eucharystii. Kiedy Jezus pokazał uczniom sens tego co ich spotkało, kiedy wszedł w ich bezsens i poczucie pustki, w ich samotność zobaczyli nowe możliwości i nowe szanse w swoim życiu. Dlatego zapragnęli, aby został z nimi. Widzieli zmianę, widzieli owoc tego spotkania. Właśnie to jest istotne na modlitwie. Uzdrowienie, które dokonuje się w sercu człowieka mocą Boga. On, zaproszony został z uczniami, ale nie tylko z nimi. Ten sam jest z nami podczas Eucharystii, podczas adoracji. To On – Jego obecność i Jego słowo pozwala inaczej spojrzeć na życie.

    To spotkanie pozwoliło uczniom wrócić do Jerozolimy – tej samej, ale już nie tak samo przez nich widzianej. Taki jest też sens modlitwy: wrócić do własnej codzienności, ale już widzianej inaczej. Wrócić do własnej codzienności, która jest przemieniona, wrócić z uzdrowionym sercem, z poczuciem sensu wobec tego, co z ludzkiej perspektywy sensu zdaje się nie mieć…

    Tekst biblijny Łk 24,13,33

    Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi.
    Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co  tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli. Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał? W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy.

    Posted by ks. Sławek @ 16:06

Comments are closed.