Kategorie

Do nabycia

Małżeństwo. Wielka tajemnica

Podróż do wnętrza

okl Jeziorski - Historia pewnej milosci

Kalendarz

Maj 2018
N P W Ś C P S
« Kwi    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
  • Świat w którym żyjemy jest niebezpieczny. Tak samo, jak w świecie Estery istnieje ten, który czyha na życie człowieka. Pierwsza pokusa, której uległa Estera, i której ulega człowiek współczesny, to ucieczka, ukrycie się, udawanie, że wszystko jest w porządku. Jest to jednak bardzo złudne, dlatego Estera w takiej sytuacji słyszy słowa Mardocheusza, które są trudne, ale prawdziwe:

    Nie myśl sobie w sercu, że uratujesz się w domu króla, jedyna ze wszystkich Żydów,bo jeśli ty zachowasz milczenie w tym czasie, uwolnienie i ratunek dla Żydów przyjdzie z innego miejsca, a ty i dom ojca twojego zginiecie. A kto wie, czy nie ze względu na tę właśnie chwilę dostąpiłaś godności królowej? (Est 4,13-14)

    Estera była córką Narodu Wybranego, na którego pułapkę zastawił Haman chcąc wytracić Żydów. Niebezpieczeństwo to dotyczyło także jej samej. Jej, tak samo jak wszystkim innym, groziła śmierć. Z drugiej strony była ona jedyną osobą, która mogła uratować Izraela wstawiając się za swoimi i demaskując intrygę Hamana. Istniało jednak pewne ryzyko. W ówczesnej kulturze, przed królem mógł stanąć tylko ten, kto był wezwany przez niego. Kto stawał przed nim bez wezwania, miał być zabity – chyba, że król okazał takiej osobie swoją łaskawość. Estera więc wpadła w potrzask: z jednej strony – niebezpieczeństwo śmierci od Hamana, z drugiej strony, ryzyko stanięcia przed królem.

    To, co uczyniła Estera w takiej sytuacji bardzo dobrze pokazuje pewien mechanizm, który właściwy jest każdemu człowiekowi. To pokusa, aby ocalić siebie samego, aby ratować własną skórę. Estera łudziła się, że jej godność królewska pozwoli jej ocaleć. Dlatego schowała się we własnej komnacie, uciekając od odpowiedzialności, od zadania i od ryzyka. To ukrycie, choć na pozór wydawało się dobrym wyjściem zostało na szczęście zdemaskowane przez Mardocheusza.

    Przesłanie ich jest bardzo konkretne: nie myśl sobie w sercu, że uratujesz się w domu króla. Mardocheusz rozbija iluzję młodej Estery, ale także iluzję każdego człowiekaMówi także do nas współczesnych, że nadzieja samo-ocalenia jest złudna. Ucieczka od odpowiedzialności, od misji, od trudu i ryzyka nie prowadzi do zwycięstwa. Kresem takiej ucieczki jest śmierć, którą już szykuje demon, który jest oskarżycielem człowieka. Każda ucieczka, każde uspokajanie się, że jest się bezpiecznym, że niebezpieczeństwo nas nie dotyczy jest już wejściem w pułapkę demona.

    Dziś ta postawa Estery, choć niebezpieczna, jest także popularna. Uchylanie się od odpowiedzialności, milczenie na zło w myśl źle pojętej tolerancji, próba banalizowania niebezpieczeństwa, ironia i cynizm, przez które człowiek sam próbuje się przekonać, że wszystko jest w porządku. W ten sposób człowiek wchodzi na złudną drogę samo-ocalenia, która prowadzi do zguby. Pierwszym przejawem takiego stylu życia jest poczucie samotności. Człowiek, który nie chce ryzykować, który próbuje chronić siebie samego, wcześniej czy później doświadcza, że jest samotny i „własna, bezpieczna komnata”, która miała być miejscem ocalenia staje się nieznośnym więzieniem własnego „ja”.

    U korzenia takiego zachowania Estery była nie tylko ówczesna kultura i obyczaje, które nie pozwalały zbliżać się do króla. Myślę, że przede wszystkim kierował nią lęk. Ten z kolei zrodził się, bo Estera zapomniała, że jest wybraną i ukochaną przez Imperatora. Estera zaczęła liczyć na siebie, a nie na miłość tego, który ją wybrał i to zaczęło ją krępować, przestała być wolną, zaczęła żyć w iluzji i ułudzie, że jakoś to będzie, że w końcu jest królową i jakoś sobie poradzi, że kto jak kto, ale ona jest bezpieczna. W ten sposób zerwała jednak relacje ze swoim narodem, ze swoimi bliźnimi i została sama.

    Nie chcąc przedłużać, wspomnę tylko, że ten mechanizm samo-ocalenia widać także w kontekście spowiedzi. Z jednej strony grzech, który niszczy, a z drugiej strony lęk przed Królem, który rodzi się z niedowierzania Jego miłości. Człowiek próbuje się więc usprawiedliwiać, ale ostatecznie grzech dewastuje i niszczy, zawstydza, upokarza i zostawia człowieka samemu sobie…

    Zachęcam do modlitwy tekstem z Księgi Estery 4,1-14 i odkrywania tych postawa lęku, pokusy samo-ocalenia, a także konfrontacji ze słowem Mardocheusza w świetle wydarzeń własnego życia.

    Posted by ks. Sławek @ 14:01

Comments are closed.